Archiwum kategorii: norwegia

kiedy byłem mały zawsze chciałem dojść na koniec świata – autostopem na Nordkapp z siedmioletnią córką

Chyba jeszcze do żadnego wyjazdu w moim życiu nie podchodziłem aż tak poważnie. A może po prostu jestem obecnie pewien, że moją najważniejszą życiową misją jest jak najbardziej wartościowe wychowywanie córki. Świadome po prostu… Pewnie często to powtarzam, ale tak po prostu czuję. Rodzicielstwo daje mi maksymalną przyjemność i satysfakcje. A dodatkowo robienie wciąż tego, co zawsze kochałem nabiera innego wymiaru. Każdego dnia uczę się przy okazji bardzo wiele, mojemu dziecku pokazując często, że warto bez obaw sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga. I na pewno podczas minionej wycieczki udało mi się co nieco takim podejściem ją zarazić. Ten wyjazd pobił zresztą wszystkie wcześniejsze. Czytaj dalej kiedy byłem mały zawsze chciałem dojść na koniec świata – autostopem na Nordkapp z siedmioletnią córką

pewnie zaraz zatrzęsie się ziemia – chwila tuż przed startem na wycieczkę

Już jutro ruszamy. Wśród znajomych, którzy są blisko mnie pewnie wielu słyszało. Komu fejs towarzyszy na codzień być może też. Gdzieś tam bowiem już o tym wspominałem. Zresztą od jakiegoś czasu żyje głównie tym. Jedziemy więc z córką na Nordkapp. Autostopem. Zbyt poważne podejście do życia nigdy nie było moją mocną stroną. Do tego wyjazdu podchodzę jednak całkiem serio. Odpowiedzialnie chyba. Chociaż pewnie długo nie bardzo wiedziałem co to w ogóle jest. Ta niby odpowiedzialność. Zapewne zdaniem wielu wciąż jest mi jej brak… Jak chociażby ten wyjazd. Ja akurat wiem, że będzie niesamowitą lekcją dla Lilki. Wiem też , że córka nauczy się w ten sposób więcej niż gdziekolwiek. Między innymi tego, że pomimo przeszkód jest naprawdę całkiem fajnie. Tego, że warto podchodzić do wielu rzeczy na luzie. Bez presji i ciśnienia. I nie zapominać o szaleństwie… No bo przecież jakie życie taki Rock’n’Roll. Czytaj dalej pewnie zaraz zatrzęsie się ziemia – chwila tuż przed startem na wycieczkę

bądź pozytywnym wojownikiem kiedy na ringu zostajesz sam – przejście Flørli – Kjerag na skiturach

Tym razem znów z poślizgiem, ale taka ilość fajnych rzeczy się dzieje, że trudno jest to wszystko ogarnąć. Całe szczęście uwielbiam stan, gdy grafik jest mocno napięty. Oczywiście bywają też spokojniejsze i bardziej wyważone momenty… Dzisiaj wrzucę jednak opis chwil bliskich szaleństwu, a rozsądek o którym od jakiegoś czasu przekonuje, że się mi niby już załączył, to jednak w tych dniach na moment gdzieś uleciał. Czytaj dalej bądź pozytywnym wojownikiem kiedy na ringu zostajesz sam – przejście Flørli – Kjerag na skiturach

może to miłość a może tylko chwila – ponownie na lodospadach w Rjukan oraz Gaustatoppen skiturowo

Wspinanie lodowe, to kolejna zabawa dająca na tyle dużo satysfakcji, że wystarczy tylko spróbować, a zaraz będzie się chciało powtarzać. Posmakujesz – przepadłeś. W moim przypadku zresztą miałem tak już nie jeden raz. Bywało, że gdy zacząłem coś robić, to pochłoniety bez reszty wchodziłem w temat na tyle głęboko, że nie było łatwo przechodzić do porządku dziennego bez doznań tego typu. A teraz pojawiła się kolejna emocjonalna bomba. Czytaj dalej może to miłość a może tylko chwila – ponownie na lodospadach w Rjukan oraz Gaustatoppen skiturowo

póki co wciąż się uczę, ogarniam człowieczeństwo, choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo – wspinaczka lodowa w Rjukan

Co nieco zorientowanych w temacie nie trzeba informować, że Rjukan to dla miłośników wspina po zamarzniętych wodospadach swoista mekka. Biorąc pod uwagę najbardziej wartościowe tego typu miejscówki z całego świata to ten zacieniony, schowany pośród norweskich gór zakątek jest w zdecydowanej czołówce tego typu na naszej planecie. Spokojnie można nawet uznać, iż jest numerem jeden na ziemskim globie. Czytaj dalej póki co wciąż się uczę, ogarniam człowieczeństwo, choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo – wspinaczka lodowa w Rjukan

może jeszcze raz się uda znów przetrwać noc i doczołgać do rana – 26 finał WOŚP w Norwegii

Po wielotygodniowej przerwie początkowo myślałem, że opiszę pokrótce powody milczenia. A zresztą u mnie to jakby norma. Czasem znikam. Jakimkolwiek pisaniem zbytnio się w tym czasie nie przejmuję.

Tak się jednak złożyło, że wracając nie będzie żadnych egzystencjalnych opisów czy coś… Będzie za to sprawozdanie z naprawdę fenomenalnej imprezy. Czytaj dalej może jeszcze raz się uda znów przetrwać noc i doczołgać do rana – 26 finał WOŚP w Norwegii

przez całe życie na najwyższej pędzą fali, pochmurne niebo im na głowy się nie zwali – w krainie lodu zwanej Folgefonna

Za nami ostatnie w tym roku starcie z lodowym światem. Chociaż było to już chwilę temu i teoretycznie szansa by wyskoczyć tam ponownie nadal była, to jednak miniony wypad, jak zresztą każdy wrażeń dal na tyle dużo, że można z pełną satysfakcją przez najbliższe miesiące robić coś innego. Dziś już wiemy, że sezon na tego typu zabawę w tym roku jest po prostu zakończony. Czytaj dalej przez całe życie na najwyższej pędzą fali, pochmurne niebo im na głowy się nie zwali – w krainie lodu zwanej Folgefonna

ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć i już nie cofać – sen pod gwiazdami na szczytach

Góry towarzyszyły mi od zawsze. Najlepsze akcje, największe przyjaźnie, kopa wspaniałych momentów… I nawet nie mam na myśli gór wyższych, bo tam świata nie zwojowałem. Ale to już zupełnie inna historia. Kiedyś być może coś na ten temat napiszę. Górski świat, to także niezapomniane chwile w schroniskach. Kominek, gitara, rozmowy do świtu… Chciałem kiedyś nawet prowadzić swoje. Wiele drobiazgów układa się inaczej i jestem tutaj gdzie jestem. W górach bywam już rzadziej. Schroniskowy klimat zamieniony na innego rodzaju wypady. Podczas niektórych życie nabiera zawrotnego tempa. Inne z kolei są bardziej czilautowe. Kilka dni temu był właśnie taki spokojniejszy. Drugi raz w tym roku wskoczylismy sobie na jeden z okolicznych szczytów, by gapiąc się w gwiazdy i popijając delikatnie jakiś trunek pogadać co nieco o życiu. Poprzednio, jak również teraz obeszło się bez namiotów. I bez kobiet. A jak wiadomo czasem ciężko bez nich znaleźć równowagę. Tak to już jest, że niektórzy mężczyźni jeśli nie mają obok dobrej kobiety, to zbyt łatwo pakują się w kłopoty. I w głowach rodzą się nie do końca rozsądne pomysły. Co wcale nie oznacza, że z nimi takich pomysłów brak 🙂

Czytaj dalej ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć i już nie cofać – sen pod gwiazdami na szczytach

mimo to płynę swym traktem i pozostaje sobą – wiosłując na lodowiec Folgefonna

Generalnie obcowanie z lodem, to jest to na co mamy ostatnio największą ochotę. Dokładniej ujmując – z lodowcem. Czekamy więc sobie na sprzyjające okoliczności i startujemy. Tym bardziej, że sezon na tego typu zabawę jest wyjątkowo krótki. Najlepiej gdy zeszłoroczny śnieg już zejdzie, a nowy nie zdąży spaść. Właśnie w takich warunkach świat wokół kładzie na kolana. Jest po prostu najpiękniej…  Czytaj dalej mimo to płynę swym traktem i pozostaje sobą – wiosłując na lodowiec Folgefonna

bo gubię kontrol po braku wrażeń i smaku zła – wypad na lodowiec Folgefonna

Standardowo grafik napięty…
Dużo pomysłów, wśród których wybiera się najciekawsze. Jeśli chodzi o Norwegie, to od dłuższego czasu widzieliśmy siebie gdzieś z lodem wokół. Po głowie ciągle chodził Rjukan. Dla zorientowanych co nieco w temacie wiadomo, że dla miłośników lodowego wspinu jest to swoista mekka. Chociaż dziaby były już podostrzone, to sezon na tego typu zabawę kończy się tam początkiem marca i w efekcie nie zdążyliśmy. Trzeba więc zadowolić się lodem pod stopami. Co wcale nie oznacza, że jest gorzej. Wróciliśmy na Folgefonna… Czytaj dalej bo gubię kontrol po braku wrażeń i smaku zła – wypad na lodowiec Folgefonna