Archiwum kategorii: norwegia

przez całe życie na najwyższej pędzą fali, pochmurne niebo im na głowy się nie zwali – w krainie lodu zwanej Folgefonna

Za nami ostatnie w tym roku starcie z lodowym światem. Chociaż było to już chwilę temu i teoretycznie szansa by wyskoczyć tam ponownie nadal była, to jednak miniony wypad, jak zresztą każdy wrażeń dal na tyle dużo, że można z pełną satysfakcją przez najbliższe miesiące robić coś innego. Dziś już wiemy, że sezon na tego typu zabawę w tym roku jest po prostu zakończony. Czytaj dalej przez całe życie na najwyższej pędzą fali, pochmurne niebo im na głowy się nie zwali – w krainie lodu zwanej Folgefonna

ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć i już nie cofać – sen pod gwiazdami na szczytach

Góry towarzyszyły mi od zawsze. Najlepsze akcje, największe przyjaźnie, kopa wspaniałych momentów… I nawet nie mam na myśli gór wyższych, bo tam świata nie zwojowałem. Ale to już zupełnie inna historia. Kiedyś być może coś na ten temat napiszę. Górski świat, to także niezapomniane chwile w schroniskach. Kominek, gitara, rozmowy do świtu… Chciałem kiedyś nawet prowadzić swoje. Wiele drobiazgów układa się inaczej i jestem tutaj gdzie jestem. W górach bywam już rzadziej. Schroniskowy klimat zamieniony na innego rodzaju wypady. Podczas niektórych życie nabiera zawrotnego tempa. Inne z kolei są bardziej czilautowe. Kilka dni temu był właśnie taki spokojniejszy. Drugi raz w tym roku wskoczylismy sobie na jeden z okolicznych szczytów, by gapiąc się w gwiazdy i popijając delikatnie jakiś trunek pogadać co nieco o życiu. Poprzednio, jak również teraz obeszło się bez namiotów. I bez kobiet. A jak wiadomo czasem ciężko bez nich znaleźć równowagę. Tak to już jest, że niektórzy mężczyźni jeśli nie mają obok dobrej kobiety, to zbyt łatwo pakują się w kłopoty. I w głowach rodzą się nie do końca rozsądne pomysły. Co wcale nie oznacza, że z nimi takich pomysłów brak 🙂

Czytaj dalej ja umiem unieść się na szczyt i uśmiech kryć i już nie cofać – sen pod gwiazdami na szczytach

mimo to płynę swym traktem i pozostaje sobą – wiosłując na lodowiec Folgefonna

Generalnie obcowanie z lodem, to jest to na co mamy ostatnio największą ochotę. Dokładniej ujmując – z lodowcem. Czekamy więc sobie na sprzyjające okoliczności i startujemy. Tym bardziej, że sezon na tego typu zabawę jest wyjątkowo krótki. Najlepiej gdy zeszłoroczny śnieg już zejdzie, a nowy nie zdąży spaść. Właśnie w takich warunkach świat wokół kładzie na kolana. Jest po prostu najpiękniej…  Czytaj dalej mimo to płynę swym traktem i pozostaje sobą – wiosłując na lodowiec Folgefonna

bo gubię kontrol po braku wrażeń i smaku zła – wypad na lodowiec Folgefonna

Standardowo grafik napięty…
Dużo pomysłów, wśród których wybiera się najciekawsze. Jeśli chodzi o Norwegie, to od dłuższego czasu widzieliśmy siebie gdzieś z lodem wokół. Po głowie ciągle chodził Rjukan. Dla zorientowanych co nieco w temacie wiadomo, że dla miłośników lodowego wspinu jest to swoista mekka. Chociaż dziaby były już podostrzone, to sezon na tego typu zabawę kończy się tam początkiem marca i w efekcie nie zdążyliśmy. Trzeba więc zadowolić się lodem pod stopami. Co wcale nie oznacza, że jest gorzej. Wróciliśmy na Folgefonna… Czytaj dalej bo gubię kontrol po braku wrażeń i smaku zła – wypad na lodowiec Folgefonna

piracki piknik – polska impreza dla dzieci w norweskim plenerze

Kilkakrotnie wspominałem już o tym, iż pomimo oddalenia kawałek od rodzinnych stron jest w Norwegii całkiem zgrana ekipa, która ma ochotę by podziałać trochę społecznie. Jedną z tego typu inicjatyw była zorganizowana w miniony weekend plenerowa impreza. Zebrała się więc tutaj spora grupa, by rozkręcić zabawę przeznaczoną głównie dla najmłodszych. Pomimo iż jesteśmy z kraju o kompletnym braku pirackich tradycji 😉 to jednak nikomu ten fakt nie przeszkadza i niczym rasowi korsarze szukaliśmy skarbów na terenie jednego z okolicznych parków – w miejscowości Klepp. Całość przebiegła na tyle sprawnie, że można być pewnym, iż za rok spotkamy się ponownie. Zapowiada się więc cykliczna impreza i pirackie wdzianka zakładać będziemy rokrocznie. Zresztą już wcześniej tak jakby na próbę dziewczyny z INorge zorganizowały pierwszy piracki piknik. Wspominałem o tym tutajCzytaj dalej piracki piknik – polska impreza dla dzieci w norweskim plenerze

Preikestolen, Kjerag, Trolltunga – praktyczne info

Jeśli chodzi o naturę Norwegia ma do zaoferowania naprawdę wiele. Możliwości są wprost nieograniczone. Odnośnie popularności, a co za tym idzie częstotliwość odwiedzin, opisywane tutaj miejsca są w zdecydowanej czołówce.

Idziemy więc dzisiaj na przechadzkę po górach. Czytaj dalej Preikestolen, Kjerag, Trolltunga – praktyczne info

przecież znacie te balety wszak w nich złego nie ma nic – o tym jak rodacy bawią się czasem na emigracji

Trochę sobie tutaj pomilczałem…
Jak zawsze jednak wracam. Na początek znów imprezowo, bo jak wiadomo młodzież musi się wyszaleć. Styczniowy WOŚPowy projekt pomimo iż dał szansę, by co nieco się bawić, to jakby nie było traktowany był całkiem poważnie, więc wielu z nas nie miało możliwości zbytniego czilautu. Jeszcze zanim impreza skończyła się na dobre to już w wieku głowach rodził się pomysł że trzeba zrobić “powośpowe” spotkanie z jakąś muzyką w tle i trunkami ułatwiającymi bajkowy nastrój. Czytaj dalej przecież znacie te balety wszak w nich złego nie ma nic – o tym jak rodacy bawią się czasem na emigracji

ludzie są po to żeby żyć i tańczyć – WOŚP w Stavanger

Co to jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i styczniowa zbiórka pieniędzy nikomu nie trzeba tłumaczyć. Ot cała nacja tym żyje, gdyż cel na tyle szczytny, iż zdecydowana większość popiera. Jak wiadomo jest utożsamiany z naszym krajem, ale bywa także, iż poza granicami również tworzą się samodzielne oddziały. Polskiego społeczeństwa jest przecież wszędzie pełno, a więc pomimo oddalenia kawałek od Polski nie ma zbyt wielkich problemów ze stworzeniem samodzielnego sztabu. I tak też w tym roku, już po raz czwarty takie wydarzenie miało miejsce w Stavanger. Środowisko naszych rodaków jest tutaj przecież spore. Wśród nas nie brakuje na szczęście osób chcących podziałać co nieco w zbiórce pieniędzy w celach dla wszystkich oczywistych… Niektórzy po prostu wiedzą, że fajnie jest pomagać innym.
Przy okazji stuprocentowo charytatywnej akcji można było całkiem dobrze się bawić. Było więc dużo muzyki i wszelkiego rodzaju atrakcji dla dużych i małych. Oj działo się…

Czytaj dalej ludzie są po to żeby żyć i tańczyć – WOŚP w Stavanger

wolę blaszaną budę niż Tadż Mahal – Gregory David Roberts “Shantaram” – krótka recenzja

Czytałem dawno temu wywiad. Nie pamiętam z niego zbyt wiele. Tylko kilka zdań, momentów, historii… Poza tym tak jakby zapomniany. W minione wakacje ktoś jednak przypomniał.
– A czytałeś może “Shantaram”?
W pierwszym momencie nie kojarzyłem. Lekki zarys fabuły i już wiedziałem. Tylko było to na tyle dawno temu, że autorowi do końca książki było jeszcze daleko. Ot gość uciekł sobie z australijskiego więzienia, by po chwili wylądować w indyjskich slamsach. To tak pokrótce. Czytaj dalej wolę blaszaną budę niż Tadż Mahal – Gregory David Roberts “Shantaram” – krótka recenzja

Londyn miesiąc w przód – krótka wizyta w brytyjskiej stolicy

Przesadnie rozwiniętych tekstów i tak nikt nie czyta, więc po raz kolejny jadę dosyć krótko. Jak zresztą cały wyjazd. Standardowo by go opisać musiał powstać lekki poślizg. Byliśmy tam już przecież ponad miesiąc temu.

W jednym z poprzednich tekstów wspominałem, że jakoś od stycznia planowaliśmy trip po Japonii. Tym razem jednakże nie wypaliło. Bilety były i teoretycznie wszystko było, ale nie teraz. No cóż – życie. Czytaj dalej Londyn miesiąc w przód – krótka wizyta w brytyjskiej stolicy