shantaram

wolę blaszaną budę niż Tadż Mahal – Gregory David Roberts “Shantaram” – krótka recenzja

Czytałem dawno temu wywiad. Nie pamiętam z niego zbyt wiele. Tylko kilka zdań, momentów, historii… Poza tym tak jakby zapomniany. W minione wakacje ktoś jednak przypomniał.
– A czytałeś może “Shantaram”?
W pierwszym momencie nie kojarzyłem. Lekki zarys fabuły i już wiedziałem. Tylko było to na tyle dawno temu, że autorowi do końca książki było jeszcze daleko. Ot gość uciekł sobie z australijskiego więzienia, by po chwili wylądować w indyjskich slamsach. To tak pokrótce.

Później, gdy na okładce czytałem całkiem dobrze napisaną rekomendację Marcina Mellera już wiedziałem, że lista “do przeczytania” powiększa się o kolejną pozycje. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że książka będzie aż tak dobra.

Książka ukazująca Indie oraz ludzi z momentami ich ciemniejszym obliczem. A tam taka ilość absurdalnych historii. Niekiedy śmiesznych. Częściej jednak dosyć strasznych. A także wzruszających. I totalnie szczerych.. Po czytaniu których od razu chcemy chociaż na chwilę tam zajrzeć. . Chcemy poznać ten kraj. Tą kulturę. Ten świat…

Nie będę pisał że to najlepsza książka jaką czytałem w życiu, ale z pewnością dla mnie już zawsze będzie w czołówce. Polecam!!!

Dawno z taką pewnością nie polecałem żadnej książki. A ta jest zdecydowanie warta przeczytania. Indie widziane oczami kogoś z poza Azji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *