Archiwa tagu: outdoor

piracki piknik – polska impreza dla dzieci w norweskim plenerze

Kilkakrotnie wspominałem już o tym, iż pomimo oddalenia kawałek od rodzinnych stron jest w Norwegii całkiem zgrana ekipa, która ma ochotę by podziałać trochę społecznie. Jedną z tego typu inicjatyw była zorganizowana w miniony weekend plenerowa impreza. Zebrała się więc tutaj spora grupa, by rozkręcić zabawę przeznaczoną głównie dla najmłodszych. Pomimo iż jesteśmy z kraju o kompletnym braku pirackich tradycji 😉 to jednak nikomu ten fakt nie przeszkadza i niczym rasowi korsarze szukaliśmy skarbów na terenie jednego z okolicznych parków – w miejscowości Klepp. Całość przebiegła na tyle sprawnie, że można być pewnym, iż za rok spotkamy się ponownie. Zapowiada się więc cykliczna impreza i pirackie wdzianka zakładać będziemy rokrocznie. Zresztą już wcześniej tak jakby na próbę dziewczyny z INorge zorganizowały pierwszy piracki piknik. Wspominałem o tym tutajCzytaj dalej piracki piknik – polska impreza dla dzieci w norweskim plenerze

bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

Kiedyś i to wcale nie tak dawno temu w moim sercu była głównie przygoda. Chciałem by mój świat w większości wypełniały chwile pełne mocniejszych wrażeń. Chwil wartych wysiłku, wyrzeczeń, niejednokrotnie także ryzyka… Było to ważniejsze niż wszelkie prozaiczne potrzeby. Nie ukrywam jednakże faktu, iż moje podejście było w wielu sytuacjach skrajnie lekkomyślne.

Dzisiaj jestem bardzo spełnionym rodzicem i fakt obcowania z córką daje mi wystarczająco dużo satysfakcji. Więc tak jakby już nie muszę… Nie oznacza to bynajmniej chęci, by całkiem osiąść i nie chcieć więcej. Tak więc nadal nie do końca mam dosyć. Ale ważna kwestia jest taka, że stałem się po prostu ostrożny. Według wielu zapewne nie za bardzo, gdyż pomysł który właśnie mamy za sobą do takich raczej nie należy. Czytaj dalej bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

do celu jechałem po bandzie czasem, myślę że przegiąłem lub że powinienem bardziej – stopem pod patagoński wiatr

Ruta 40. Argentyńska droga-mit. Biegnąca przez najbardziej niedostępne, a zarazem jedne z najciekawszych zakątków tego kraju. Łączy północ z południem. Momentami sięga niemal poziomu morza, aby w innej części zaprowadzić na kilkutysięczne wysokości. Mimo iż przez większość czasu towarzyszą jej ogromne góry, to jednak zdarzają się także odcinki płaskie niczym stół, gdzie, jak okiem sięgnąć panuje mroczna, ale jakże piękna pustka. Pustka tworząca swoiście mistyczną atmosferę…
Czytaj dalej do celu jechałem po bandzie czasem, myślę że przegiąłem lub że powinienem bardziej – stopem pod patagoński wiatr

Preikestolen, Kjerag, Trolltunga – praktyczne info

Jeśli chodzi o naturę Norwegia ma do zaoferowania naprawdę wiele. Możliwości są wprost nieograniczone. Odnośnie popularności, a co za tym idzie częstotliwość odwiedzin, opisywane tutaj miejsca są w zdecydowanej czołówce.

Idziemy więc dzisiaj na przechadzkę po górach. Czytaj dalej Preikestolen, Kjerag, Trolltunga – praktyczne info

przecież znacie te balety wszak w nich złego nie ma nic – o tym jak rodacy bawią się czasem na emigracji

Trochę sobie tutaj pomilczałem…
Jak zawsze jednak wracam. Na początek znów imprezowo, bo jak wiadomo młodzież musi się wyszaleć. Styczniowy WOŚPowy projekt pomimo iż dał szansę, by co nieco się bawić, to jakby nie było traktowany był całkiem poważnie, więc wielu z nas nie miało możliwości zbytniego czilautu. Jeszcze zanim impreza skończyła się na dobre to już w wieku głowach rodził się pomysł że trzeba zrobić “powośpowe” spotkanie z jakąś muzyką w tle i trunkami ułatwiającymi bajkowy nastrój. Czytaj dalej przecież znacie te balety wszak w nich złego nie ma nic – o tym jak rodacy bawią się czasem na emigracji

każdy ma własną górę i własne zwycięstwo

Dawno temu, jeszcze zanim zacząłem szlajać się trochę dalej i zanim bycie w drodze wyznaczało moje dni, to góry i ludzie, których tam poznawałem przywołują momenty, które chce się pamiętać najbardziej. Mam na myśli góry bliższe. Ogniska, gitara, namiot na dziko, schroniskowe życie, muzyka… Hajsu tyle co zero. To jednak czasy, których nie zamienił bym za nic. A tam historie, które nawet gdybym próbował opowiedzieć, to i tak pewnie niewielu zrozumie. Tam też spotkałem osoby, które zainspirowały do tego, by urosły skrzydła i dalszy świat stanął otworem. Czytaj dalej każdy ma własną górę i własne zwycięstwo

jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

Poprzedni wpis to zaglądanie w przeszłość. Niezbyt odległą. Wybrałem kilka ujęć, momentów, twarzy z minionych miesięcy i wrzuciłem tutaj. Wiele pominąłem. Cały czas bowiem dużo się działo. Przez pewien czas byłem również w Polsce. Z reguły każdy taki pobyt jest intensywny. Dużo spotkań i spraw do załatwienia. Tym razem koncentrowałem się jednak by dominował relaks. Tym bardziej, iż byłem sam z córką, a jej dobre samopoczucie jest obecnie dla mnie priorytetem. Wszelkie ambicje budujące moje ego zeszły na drugi plan. Czytaj dalej jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

jest jednak coś co mnie trzyma tu tym bardziej

Wielu się wydaje, że jestem tu, czyli w Norwegii tylko dla pieniędzy i inne powody po prostu nie istnieją. Na pewno mając rodzinę tzn. będącego pod naszymi skrzydłami potomka temat floty nabiera trochę innego znaczenia. Kiedyś zdecydowanie nie przywiązywałem się do rzeczy i większość hajsu wydawałem na podróż, przygodę, rozwój… A ewentualny zakup gadżetów nie był podyktowany samą potrzebą posiadania lub co gorsze, dla szpanu , bo przecież szczena sąsiadom opadnie… Czytaj dalej jest jednak coś co mnie trzyma tu tym bardziej

szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów – taki tam tydzień z życia

Pogoda w tym kraju jest czymś na co przyjezdni najczęściej narzekają. No chyba, że wpada się tylko na chwilę i aura akurat dopisze. A tak ogólnie to przyznaję, że bywa ona jednak kapryśna i zdarza się czasem dłuższy okres, kiedy działa na niejedną psyche raczej destrukcyjnie. Niekiedy jest jednak odwrotnie, a wtedy zastanawia się człowiek, czy to na pewno Norwegia. I taką właśnie mamy jesień. Zresztą rok temu było całkiem podobnie… Czytaj dalej szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów – taki tam tydzień z życia

lecz we mnie zostało coś z tamtych lat – urodziny na plaży

Raczej wielkim zwolennikiem urodzinowych celebracji to chyba nie jestem. Po osiemnastce, którą jak wiadomo trzeba jakoś uczcić, to trafiały się tylko ewentualnie jakieś spontaniczne, nieplanowane balangi. I tyle. Wielkich imprez nie było. A nawet jeśli coś tam, ot tak wypadło, to było pewnie na tyle dobrze, że niewiele się pamięta. Czytaj dalej lecz we mnie zostało coś z tamtych lat – urodziny na plaży