Archiwum kategorii: polska

jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

Poprzedni wpis to zaglądanie w przeszłość. Niezbyt odległą. Wybrałem kilka ujęć, momentów, twarzy z minionych miesięcy i wrzuciłem tutaj. Wiele pominąłem. Cały czas bowiem dużo się działo. Przez pewien czas byłem również w Polsce. Z reguły każdy taki pobyt jest intensywny. Dużo spotkań i spraw do załatwienia. Tym razem koncentrowałem się jednak by dominował relaks. Tym bardziej, iż byłem sam z córką, a jej dobre samopoczucie jest obecnie dla mnie priorytetem. Wszelkie ambicje budujące moje ego zeszły na drugi plan. Czytaj dalej jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

ten pierwszy raz, mocny bas, szybki pląs – Opener Festiwal

By zajrzeć na Opener Festiwal zawsze było jakoś nie po drodze. Po pierwsze jestem z południa, a więc przez całą Polskę trzeba byłoby śmigać. Chociaż bliższe prawdy będzie zapewne stwierdzenie, że cenowo impreza ta z reguły działała odpychająco. Wolałem więc pojechać posłuchać bardziej budżetowego grania. Impreza nie jest tania jeśli weźmiemy pod uwagę nasz kraj, ale gdy przyjrzymy się Europie, to koszty zobaczenia na żywo tyłu grup z najwyższej światowej półki, są już bardzo niskie. Tylko w tym roku wystąpili m.in. Red Hot Chilli Peppers, Sigur Ros, Florence&The Machine, At The Drive In, LCD Soundsystem, Grimes, Bastille, PJ Harvey… Czytaj dalej ten pierwszy raz, mocny bas, szybki pląs – Opener Festiwal

to co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół – geocaching pod ziemią – jaskinia Niedźwiedzia

Gdy zaczynałem zabawę w geocaching początkowo raczej nie myślałem o zakładaniu własnej skrzynki. Znajdywanie skrytek poukrywanych przez innych keszerów dawało wystarczająco dużo satysfakcji. I chociaż przed chwilową wizytą w Polsce nie miałem na koncie jeszcze nawet setki znalezionych keszów, to uznałem, że czas pójść krok dalej, czyli dorzucić do gry coś od siebie. Czytaj dalej to co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół – geocaching pod ziemią – jaskinia Niedźwiedzia

idę po wertepach obranego traktu – Kasprowa Niżna, czyli pierwsza jaskinia po przerwie

Pociąg do przygód był we mnie od zawsze. Oczywiście nie wiem dlaczego, ale tak już jest. I nie bardzo chcę to zmieniać. Pomijając najbliższe mi osoby, nikomu to raczej nie przeszkadza, bo nikogo w ten sposób nie krzywdzę. A najlepiej czuję się w górach. Z racji, iż nigdy nie potrafiłem skoncentrować się na jednej dziedzinie, do perfekcji też było mi daleko. Na szczęście dzięki temu nigdy nawet nie drasnąłem rutyny. A tego zasmakować nie chciałem najbardziej…

Czytaj dalej idę po wertepach obranego traktu – Kasprowa Niżna, czyli pierwsza jaskinia po przerwie

leśne błądzenie po latach – jesień w Beskidzie Niskim

Beskid Niski, to obok Tatr górska kraina jakoś mi najbliższa. Przynajmniej w Polsce… Mijały lata i przez ten dłuższy czas stawała się bynajmniej dosyć odległa. Ścieżki prowadziły zupełnie gdzieś indziej. Swojego czasu jednak było mi tu całkiem nieźle. W Tatrach, do których ciągnęło mnie z zupełnie innych powodów chyba trudniej było odnaleźć dzikość, odosobnienie, spokój. Tutaj o tego typu stany po prostu łatwiej… Czytaj dalej leśne błądzenie po latach – jesień w Beskidzie Niskim

kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja

Ostatnio blog świeci pustką. To trochę standard. Powtarzający się schemat. Okres niemocy twórczej przeplata się z eksplozjami aktywności, które u mnie coraz rzadsze. Przy takiej “intensywności” wpisów zbyt wielkich szans na bycie dobrym blogerem to ja raczej nie mam. Lekki paradoks się przy tym tworzy, bo przecież gdzieś tam myślę by zająć się tym trochę poważniej, bardziej profesjonalnie i może nawet przeskoczyć z wordpressa na własną instalacje. Mam jednak opory, takie jakby antymainstreamowe, bo przecież w necie już tyle tego jest. Każdy coś wrzuca, promuje się, lansuje…

Czytaj dalej kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja

uszczknąć z marzeń choćby spacer

Wydawać by się mogło ze dwa miesiące urlopu to sporo. Że to niby świat można by było w tym czasie zwojować. I taki też był plan. A raczej szereg planów w stylu “czego to ja nie zdziałam”… Podsumowując jednak ten okres próbuje odpędzać myśli, że był to czas stracony. Co jednak, wobec ogromu niezrealizowanych pomysłów wydaje się całkiem normalnym tokiem rozumowania. Tak więc rzeczywistość znów sprowadziła mnie na ziemie. A miał być taki mocny sezon w zimowym wspinie. Ktoś tam nie miał czasu, ktoś złamał rękę  albo warunki jakieś nie tego… A na solówkę nie bardzo mogłem się zebrać, lub raczej poddawałem się zbyt łatwo na ogólne “nie”, którymi zawsze jestem raczony, gdy tylko rzucam hasło, że ruszam. Tak więc trzeba się było zadowalać namiastką, w postaci okazjonalnych wyskoków z deską, gdzieś na krynickie stoki. Lub spacerem wokół domu… Wniosek – nie planować! Czytaj dalej uszczknąć z marzeń choćby spacer

kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia

Święta to czas, który męczy. Do niektórych rzeczy trzeba się zmuszać. Wbrew sobie być uporządkowanym. Posprzątać chatę  Zaświecić choinkę  Chwile wcześniej dziki szał zakupów… No cóż, gdy tylko skończyło się beztroskie dzieciństwo, skończył się też prawdziwie świąteczny, nieskrępowany i radosny klimat. Zabrakło sanek, kuligu, wojny na śnieżki… Zamiast relaksu jakaś taka bieganina. A kumpel wraz z dziewczyną mając wszystko gdzieś zawinął się w tym czasie na Madere. Też można. Coś czuje, że moja przyszłość wyrysuje podobne “ucieczki”. Tymczasem, by odetchnąć i wyrwać z marzeń choćby spacer, bez większego namysłu powrzucałem do wora trochę jaskiniowych gratów. Czytaj dalej kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia