już spakowani

kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja

Ostatnio blog świeci pustką. To trochę standard. Powtarzający się schemat. Okres niemocy twórczej przeplata się z eksplozjami aktywności, które u mnie coraz rzadsze. Przy takiej “intensywności” wpisów zbyt wielkich szans na bycie dobrym blogerem to ja raczej nie mam. Lekki paradoks się przy tym tworzy, bo przecież gdzieś tam myślę by zająć się tym trochę poważniej, bardziej profesjonalnie i może nawet przeskoczyć z wordpressa na własną instalacje. Mam jednak opory, takie jakby antymainstreamowe, bo przecież w necie już tyle tego jest. Każdy coś wrzuca, promuje się, lansuje…

Poza tym są dużo ważniejsze priorytety. Ostatnimi czasy jeszcze mocniej rządzą i dają o sobie znać pewne instynkty. Jakie, to akurat łatwo stwierdzić. Tym razem znów wrzucam kilka zdjęć na których króluje Lila. Nie da się ukryć, że ostatnio faworyzuje jeszcze bardziej tego swojego małego urwisa. Tak wiele rzeczy poszło z tego powodu w odstawkę. Pojawiła się lekka zlewa na to co wokół. Zero ciśnienia. Brak presji. Jest tak jak ma być. I co najważniejsze wreszcie czuję się tatą pełną gębą. Satysfakcja chociażby z wspólnego nucenia piosenek na huśtawce, czy kopania łopatką w piaskownicy jest ogromna. Kiedyś bez mocniejszych wrażeń szybko się nudziłem. Dzisiaj mimo iż, nadal mnie “nosi” to stan w który wprowadza mnie córka powoduje, że cała reszta blednie. Wcześniej ciągle brakowało czasu. Teraz jest go jakby więcej. Poza tym próbuję spożytkować go w sposób, który wydaje się w obecnej chwili najodpowiedniejszy.

Czasami dzieje się jednak coś obok, tak więc dla odmiany wkrótce pojawi się tu trochę ekstremalnego zamętu.

P1110053

P1110062

P1110099IMG_7261

IMG_7290

2 myśli nt. „kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja”

    1. dokładnie, tylko potem pojawia się chwila, że znów chcemy się oderwać od priorytetów i tego co “musimy”, więc blog to taka fajna odskocznia…
      gorzej jeśli człowiek traktuje to zbyt serio i chcąc zadowolić swoich czytelników próbuje cały czas blogować, a to bywa jednak dosyć męczące.
      lepiej rzadziej, a mieć z tego więcej przyjemności 🙂
      pozdrawiam i witam po powrocie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *