Archiwa tagu: takie tam

bo świat się zmienia a świat się zmienia czy chcesz tego czy nie świat zmieni się – trochę zdjęć robionych telefonem

Pierwszy dzień roku, to chyba dobry moment na nowy start. A więc wracam po przerwie. Od kiedy zacząłem się bawić w bloga, ta okazała się być zdecydowanie najdłuższa. Tak już jakoś ze mną bywa. No, ale cały czas jestem. Trochę mniej internetu. Więcej książek, Ale także pracy. Poza tym ostatnie miesiące jak zwykle minęły pod znakiem komplikacji. Chyba musi tak po prostu być. A zresztą być może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudneCzytaj dalej bo świat się zmienia a świat się zmienia czy chcesz tego czy nie świat zmieni się – trochę zdjęć robionych telefonem

nie ma marzeń zbyt wielkich, nie ma marzycieli zbyt małych – o tym jak dojrzewa się do roli taty

Tak już mam, iż w każdej sytuacji muszę dostrzec jakiś pozytyw. No i pomimo, że jest trochę bardziej pod górke niż zwykle, a co za tym idzie nastroju spieprzonego jak nigdy i optymizmu też jakby w rozkładzie jest coś, a raczej ktoś przy kim wspólnie spędzany czas obfituje w sporą satysfakcje. Może po prostu dojrzałem do roli taty, bo nie ma się co oszukiwać, ale początki pozostawiały wiele do życzenia. Chyba wizje rezygnacji z tego co kocham jakoś tak trudno było przyjąć bez buntu. Wydawało mi się, że z pogodzeniem tego nie będę miał problemu i nie trzeba niczego odpuszczać. A tu jakoś zbyt nie po drodze się zrobiło. Dzisiaj łatwiej o samokrytycyzm i przyznaje, że święty raczej nie byłem. No, ale szanse dostałem. A teraz bankowo wiem jak być tatą. I na pewno nie z potrzeby udowadniania tego komukolwiek. 🙂 Czytaj dalej nie ma marzeń zbyt wielkich, nie ma marzycieli zbyt małych – o tym jak dojrzewa się do roli taty

morza kropel kilka – na wybrzeżu Morza Północnego

Jakoś tak morskie fale zawsze były w oddali. Do gór miałem po prostu bliżej. Ostatnio jednak częściej niż zwykle spaceruje po plaży. Zresztą życie kazało być w okolicach bezpiecznego gruntu. Bo przecież z piasku dosyć cięźko gdzieś zlądować. A morski akwen widzę prawie przez okno. Więc samo wyszło. I nawet znaleźć w tym urok nie jest wcale trudno.

Poza tym wkracza wiosna, więc tak jakby przy okazji również motywacja do wyjścia z aparatem się zjawiła. Czytaj dalej morza kropel kilka – na wybrzeżu Morza Północnego

znowu nie było nas tam gdzie coś się działo – o tym jak czasem nas coś omija i kilka słów o kolosach

 

Ostatnimi czasy mój optymizm delikatnie ujmując wyparował. Gdzieś w głębi liczę na to, że tylko na chwile. Nie da się jednak ukryć. Stało się. Zaczął dominować niezbyt bojowy nastrój… Chociaż głowa nadal pełna pomysłów pojawił się mały problem z motywacją. Niesprzyjające okoliczności, czy jak obecnie dosyć odpychająca aura kiedyś straszne nie były. A zresztą wczoraj, pierwszy raz od kilku miesięcy widziałem słońce. więc być może wraz z wiosną nadejdzie także energia. Czytaj dalej znowu nie było nas tam gdzie coś się działo – o tym jak czasem nas coś omija i kilka słów o kolosach

kilka obrazów wyrwanych z codzienności – trochę Norwegii na zdjęciach

Życie w jednej trzeciej zdominowane pracą. Chociaż bardziej odpowiada mi idea wiecznych wakacji, to tak czasem po prostu musi być. Nie ma co narzekać.  Jest dobrze. Wokół jednak, wśród naszych rodaków widać średnio optymistyczne nastroje. To chyba taka nasza narodowa cecha. Frustracja i niezadowolenie. A może tylko efekt starcia z realiami? W tym kraju konfrontacja z urodzonymi tutaj stawia nas na trudnej pozycji. Może nie od razu przegranej, ale fakty są takie, że w walce o pracę marzeń, nie mamy za bardzo czym konkurować. Same chęci, lepsza efektywność i pracowitość nie wystarczy.  Tylko Ci, co przy odrobinie farta trafili gdzieś, w jakiś offshore, czy coś dzisiaj nie muszą się narobić, by zarobić. Większość jednak skazana na zaciskanie zębów, bo przy tutejszych cenach trzeba powalczyć więcej, by trochę więcej odłożyć. A obserwacja dobrobytu, tak jakby jeszcze bardziej podnosi poprzeczkę.  Bo przecież naturalnym jest, że chciało by się żyć lepiej. Bezstresowo. Na przyzwoitym poziomie. Tak jak oni. Czytaj dalej kilka obrazów wyrwanych z codzienności – trochę Norwegii na zdjęciach

kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja

Ostatnio blog świeci pustką. To trochę standard. Powtarzający się schemat. Okres niemocy twórczej przeplata się z eksplozjami aktywności, które u mnie coraz rzadsze. Przy takiej “intensywności” wpisów zbyt wielkich szans na bycie dobrym blogerem to ja raczej nie mam. Lekki paradoks się przy tym tworzy, bo przecież gdzieś tam myślę by zająć się tym trochę poważniej, bardziej profesjonalnie i może nawet przeskoczyć z wordpressa na własną instalacje. Mam jednak opory, takie jakby antymainstreamowe, bo przecież w necie już tyle tego jest. Każdy coś wrzuca, promuje się, lansuje…

Czytaj dalej kolejna zmiana miejsc i blogowa stagnacja

pośród zapomnianych łódek, na cmentarzu garbusów, w plenerze

Wygląda na to, iż obudziłem się z wiosennej drzemki. Lokum się znalazło i zapowiada się, że tym razem nie będzie to taka nora bez przyszłości. Ucieszyłem tym faktem moje dwie czekające na dobre wieści dziewczyny. Tym bardziej, że ta mniejsza już od dłuższego czasu powtarza w maju z tatusiem Norwegia. Nie mogłem więc zawieść… Czytaj dalej pośród zapomnianych łódek, na cmentarzu garbusów, w plenerze