jeszcze pecha w tej historii nie ma

Zdarzylem sie juz chyba przyzwyczaic, ze w tym kraju zanim cos zarobie musze troche wtopic… Gdyby wszystko bylo z gorki, mialbym zapewne wrazenie, ze jest jakos nienaturalnie. A tak, przynajmniej sie nie ludze. Straty musza byc… Tym razem na pierwszy ogien poszedl aparat. Mimo iz byl to tylko niewielki kompakt, to jakos nie moglem zbyt latwo sie z tym pogodzic. Probujac go wskrzesic podczas kilku nocnych godzin osiagnalem mizerny skutek i efekt byl raczej odwrotny. Zalezalo mi tym bardziej, ze chcielismy nastepnego dnia sprobowac wahadla na jednym z tutejszych mostow. Takie chwile az sie prosza by uwiecznic… Na szczescie pozostala czesc zalogi czyli Dawid i Przemo posiadali troche fotosprzetu… Bez wzgledu na wszystko postanowilismy jechac. Tym bardziej, ze dla chlopakow mial byc to ostatni dzien w Norwegii. Uznali, ze czas wracac. Musieli obejsc sie wiec bez pracy… Przynajmniej narazie…

Skoki doskonale zrekompensowaly wszelkie niepowodzenia ostatnich dni. Jak zawsze w tym temacie, bylo troche strachu i niemala dawka niezlej zabawy. Szkoda tylko, ze po wszystkim okazalo sie, ze jedna z niezabezpieczonych krawedzi skutecznie skasowala line. I znow kilka stowek w plecy… I nici ze wspinu…

Jakby tego bylo malo nastepnego dnia blysk radaru skutecznie wybudzil mnie z zamyslenia… Na “piedziesiatce” 62… W tym kraju to wystarczy by pozbawic nieuwaznego kierowcy polskiej wyplaty. Zreszta jak jest naprawde to sie dopiero okaze, bo wysokosc mandatow w tym kraju znam tylko z opowiesci…

A dzisiaj. Zadowolony wracam z pracy. Wczesniej niz zwykle, bo przeciez weekend… Odpalam lapka i… o k%#(@&wa, a Krzysiek ostrzegal, ze za dlugo nie pociagnie… Zreperowana grafika miala cos tam wytrzymac, przez chwile, a ze zdarzaja sie wyjatki, to podjalem ryzyko… Przeciez podola dwa miechy… Nie chcialem brac pod uwage rad w stylu “opchnij, bo potem juz nie bedzie czego….” A mialem juz wybranych kilka zdjec o skokach w Dorgefoss. Przeciez dopiero rozkrecam tego pseudobloga, w ktorym mialy byc glownie fotograficzne obrazki ( a aparat padl ) i chociaz prawie nikt jeszcze nie wie o tej, chyba tylko mi potrzebnej do szczescia idei, to szkoda by bylo gdyby juz na starcie miala pasc… Bo okolicznosci… Przy ktorych w Polsce musialbym sie napic…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *