Archiwa tagu: geocaching

bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

Kiedyś i to wcale nie tak dawno temu w moim sercu była głównie przygoda. Chciałem by mój świat w większości wypełniały chwile pełne mocniejszych wrażeń. Chwil wartych wysiłku, wyrzeczeń, niejednokrotnie także ryzyka… Było to ważniejsze niż wszelkie prozaiczne potrzeby. Nie ukrywam jednakże faktu, iż moje podejście było w wielu sytuacjach skrajnie lekkomyślne.

Dzisiaj jestem bardzo spełnionym rodzicem i fakt obcowania z córką daje mi wystarczająco dużo satysfakcji. Więc tak jakby już nie muszę… Nie oznacza to bynajmniej chęci, by całkiem osiąść i nie chcieć więcej. Tak więc nadal nie do końca mam dosyć. Ale ważna kwestia jest taka, że stałem się po prostu ostrożny. Według wielu zapewne nie za bardzo, gdyż pomysł który właśnie mamy za sobą do takich raczej nie należy. Czytaj dalej bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

Poprzedni wpis to zaglądanie w przeszłość. Niezbyt odległą. Wybrałem kilka ujęć, momentów, twarzy z minionych miesięcy i wrzuciłem tutaj. Wiele pominąłem. Cały czas bowiem dużo się działo. Przez pewien czas byłem również w Polsce. Z reguły każdy taki pobyt jest intensywny. Dużo spotkań i spraw do załatwienia. Tym razem koncentrowałem się jednak by dominował relaks. Tym bardziej, iż byłem sam z córką, a jej dobre samopoczucie jest obecnie dla mnie priorytetem. Wszelkie ambicje budujące moje ego zeszły na drugi plan. Czytaj dalej jeśli wypłynę to nie na tanim hałasie, jedynie na pontonie lub na dobrym basie – pontonowy geocaching

jest jednak coś co mnie trzyma tu tym bardziej

Wielu się wydaje, że jestem tu, czyli w Norwegii tylko dla pieniędzy i inne powody po prostu nie istnieją. Na pewno mając rodzinę tzn. będącego pod naszymi skrzydłami potomka temat floty nabiera trochę innego znaczenia. Kiedyś zdecydowanie nie przywiązywałem się do rzeczy i większość hajsu wydawałem na podróż, przygodę, rozwój… A ewentualny zakup gadżetów nie był podyktowany samą potrzebą posiadania lub co gorsze, dla szpanu , bo przecież szczena sąsiadom opadnie… Czytaj dalej jest jednak coś co mnie trzyma tu tym bardziej

szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów – taki tam tydzień z życia

Pogoda w tym kraju jest czymś na co przyjezdni najczęściej narzekają. No chyba, że wpada się tylko na chwilę i aura akurat dopisze. A tak ogólnie to przyznaję, że bywa ona jednak kapryśna i zdarza się czasem dłuższy okres, kiedy działa na niejedną psyche raczej destrukcyjnie. Niekiedy jest jednak odwrotnie, a wtedy zastanawia się człowiek, czy to na pewno Norwegia. I taką właśnie mamy jesień. Zresztą rok temu było całkiem podobnie… Czytaj dalej szczęście polega na tym by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów – taki tam tydzień z życia

dziś powietrze pachnie jak ostatnie dni wakacji – biwak na wyspie Mosterøy

No cóż, kolejne lato dobiega końca….

Materiału zdjęciowego zalega trochę na dysku, ale na początek wrzucam kilka ujęć opisujących nasz miniony weekend.
Tym razem nie ruszyliśmy zbyt daleko. Mosterøy jest to bowiem wyspa na którą dociera się po krótkiej jeździe samochodem. Pomimo iż w całości otoczona jest morzem dotarcie tam jest możliwe bez jakichkolwiek promów. Wystarczy przejechać podmorskie tunele i jesteśmy na miejscu. Czytaj dalej dziś powietrze pachnie jak ostatnie dni wakacji – biwak na wyspie Mosterøy

świat jest mój więc niech daje mi to czego chcę – kolejny skiturowy wypad w norweskie góry

I znów łudziłem się, że kolejny wpis zaistnieje dużo szybciej. Dzieje się przecież bardzo dużo. Rzeczywistość weryfikuje jednak po raz kolejny śmiałe plany. Z przeżywanych ostatnio momentów bywały także te których wolelibyśmy unikać. I chociaż stres ostatnimi czasy jakoś mnie omija, to przeprowadzka poprzedzona dwa dni wcześniej poważnym pożarem należy do “atrakcji” z typu mniej pożądanych. Coraz mniej podoba mi się cytat z jednego z najlepszych albumów polskiego hip-hopu, że “ponoć życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne”. Aż mam ochotę się trochę ponudzić… Czytaj dalej świat jest mój więc niech daje mi to czego chcę – kolejny skiturowy wypad w norweskie góry

wieje na wieczór wiatr, śmieje się skrycie, na rozwidleniu dróg czekają na nas – sztorm na Morzu Północnym

Dosyć opornie idzie mi konkretny start z poważniejszym blogowaniem. Ciągle staje coś na drodze. Tym razem kilkudniowy pobyt w Polsce, gdzie rest od neta był całkowity. Tak więc wszystko jasne…

Wróciłem jednak i chociaż coś godnego wpisu już tak jakby zdziałałem, to myślę, że ponowne pisanie zacznę zaległą historią. Czytaj dalej wieje na wieczór wiatr, śmieje się skrycie, na rozwidleniu dróg czekają na nas – sztorm na Morzu Północnym

jeszcze tańczę i próbuję dotrzymać przyrzeczeń – geocaching w Norwegii

Ciekawy jestem czy na pewno wystarczy czasu i energii, by pośród drobiazgów bardziej koniecznych próbować od czasu do czasu coś tutaj wrzucić. Czyli aby o niektórych historiach można było jeszcze czytać. A z tym bywa różnie. Tak jakby nie zawsze się chce…  Chociaż jakby nie było to chęci nadal jednak są, więc nie odpuszczam. No i sporo pomysłów. Poza tym jakieś plany i cele wizualizują na horyzoncie, więc bankowo będzie o czym pisać. Jak na razie dominuje względny spokój. Z outdoorowych szaleństw zostało nie zbyt wiele. Oprócz roweru którym jeżdżę całkiem sporo, na uwagę zasługuje chyba tylko geocaching. I ten wpis będzie znów właśnie o tego typu zabawie. Czytaj dalej jeszcze tańczę i próbuję dotrzymać przyrzeczeń – geocaching w Norwegii

nie wiem co to rozsądek, tylko emocje mówią prawde – jazda autostopem z czteroletnim dzieciakiem po Gruzji

W głowach wielu spośród tych którym wspominaliśmy, że za cel naszego rodzinnego wyjazdu obraliśmy Gruzję pojawiały się ciemne barwy. I to nawet zanim świat obiegły powodziowe historie, a przy okazji wymyte z zoo zwierzaki. Hipopotam na ulicy, czy pingwin w rzece jeszcze dosyć delikatne wrażenie mogły robić na mieszkańcach Tbilisi i całego świata, ale niedźwiedzie, czy chociażby biały tygrys pobudzały bardziej wyobraźnię. szczególnie gdy pojawiła się wieść, ze wokół bywali już tacy, dla których bliskie spotkania z tego typu uciekinierami miały mało pozytywny finał. Czytaj dalej nie wiem co to rozsądek, tylko emocje mówią prawde – jazda autostopem z czteroletnim dzieciakiem po Gruzji

ciągłe tracku trajektorie, podróży nigdy koniec

Nareszcie gdzieś ruszamy…

Mam na myśli wypad dłuższy niż weekend. Poza tym destynacja jakby bardziej dzika, z typu takich jakie bardziej lubię. Moglibyśmy iść za przykładem większości zapracowanych znajomych i za cel obrać Kanary, Rodos, czy inną Majorke. Na to przyjdzie jednak jeszcze czas. Może w chwili gdy ubędzie energii albo pojawi się chęć na gigantyczny rest… A tymczasem ruszamy. Tam gdzie do leniuchowania może być raczej daleko. Chociaż dla niektórych pomysł do rozsądnych nie należy, bo tam przecież dzieci porywają 🙂 No cóż mając tego typu podejście z domu strach czasem wyjść, nie wspominając o stawianiu stopy w innym kraju. Czytaj dalej ciągłe tracku trajektorie, podróży nigdy koniec