Archiwa tagu: autostop

kiedy byłem mały zawsze chciałem dojść na koniec świata – autostopem na Nordkapp z siedmioletnią córką

Chyba jeszcze do żadnego wyjazdu w moim życiu nie podchodziłem aż tak poważnie. A może po prostu jestem obecnie pewien, że moją najważniejszą życiową misją jest jak najbardziej wartościowe wychowywanie córki. Świadome po prostu… Pewnie często to powtarzam, ale tak po prostu czuję. Rodzicielstwo daje mi maksymalną przyjemność i satysfakcje. A dodatkowo robienie wciąż tego, co zawsze kochałem nabiera innego wymiaru. Każdego dnia uczę się przy okazji bardzo wiele, mojemu dziecku pokazując często, że warto bez obaw sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga. I na pewno podczas minionej wycieczki udało mi się co nieco takim podejściem ją zarazić. Ten wyjazd pobił zresztą wszystkie wcześniejsze. Czytaj dalej kiedy byłem mały zawsze chciałem dojść na koniec świata – autostopem na Nordkapp z siedmioletnią córką

pewnie zaraz zatrzęsie się ziemia – chwila tuż przed startem na wycieczkę

Już jutro ruszamy. Wśród znajomych, którzy są blisko mnie pewnie wielu słyszało. Komu fejs towarzyszy na codzień być może też. Gdzieś tam bowiem już o tym wspominałem. Zresztą od jakiegoś czasu żyje głównie tym. Jedziemy więc z córką na Nordkapp. Autostopem. Zbyt poważne podejście do życia nigdy nie było moją mocną stroną. Do tego wyjazdu podchodzę jednak całkiem serio. Odpowiedzialnie chyba. Chociaż pewnie długo nie bardzo wiedziałem co to w ogóle jest. Ta niby odpowiedzialność. Zapewne zdaniem wielu wciąż jest mi jej brak… Jak chociażby ten wyjazd. Ja akurat wiem, że będzie niesamowitą lekcją dla Lilki. Wiem też , że córka nauczy się w ten sposób więcej niż gdziekolwiek. Między innymi tego, że pomimo przeszkód jest naprawdę całkiem fajnie. Tego, że warto podchodzić do wielu rzeczy na luzie. Bez presji i ciśnienia. I nie zapominać o szaleństwie… No bo przecież jakie życie taki Rock’n’Roll. Czytaj dalej pewnie zaraz zatrzęsie się ziemia – chwila tuż przed startem na wycieczkę

bądź pozytywnym wojownikiem kiedy na ringu zostajesz sam – przejście Flørli – Kjerag na skiturach

Tym razem znów z poślizgiem, ale taka ilość fajnych rzeczy się dzieje, że trudno jest to wszystko ogarnąć. Całe szczęście uwielbiam stan, gdy grafik jest mocno napięty. Oczywiście bywają też spokojniejsze i bardziej wyważone momenty… Dzisiaj wrzucę jednak opis chwil bliskich szaleństwu, a rozsądek o którym od jakiegoś czasu przekonuje, że się mi niby już załączył, to jednak w tych dniach na moment gdzieś uleciał. Czytaj dalej bądź pozytywnym wojownikiem kiedy na ringu zostajesz sam – przejście Flørli – Kjerag na skiturach

bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

Kiedyś i to wcale nie tak dawno temu w moim sercu była głównie przygoda. Chciałem by mój świat w większości wypełniały chwile pełne mocniejszych wrażeń. Chwil wartych wysiłku, wyrzeczeń, niejednokrotnie także ryzyka… Było to ważniejsze niż wszelkie prozaiczne potrzeby. Nie ukrywam jednakże faktu, iż moje podejście było w wielu sytuacjach skrajnie lekkomyślne.

Dzisiaj jestem bardzo spełnionym rodzicem i fakt obcowania z córką daje mi wystarczająco dużo satysfakcji. Więc tak jakby już nie muszę… Nie oznacza to bynajmniej chęci, by całkiem osiąść i nie chcieć więcej. Tak więc nadal nie do końca mam dosyć. Ale ważna kwestia jest taka, że stałem się po prostu ostrożny. Według wielu zapewne nie za bardzo, gdyż pomysł który właśnie mamy za sobą do takich raczej nie należy. Czytaj dalej bądź żądna przygód, bądź śmiała, delektuj się – autostopem wokół Islandii z sześcioletnią córką

do celu jechałem po bandzie czasem, myślę że przegiąłem lub że powinienem bardziej – stopem pod patagoński wiatr

Ruta 40. Argentyńska droga-mit. Biegnąca przez najbardziej niedostępne, a zarazem jedne z najciekawszych zakątków tego kraju. Łączy północ z południem. Momentami sięga niemal poziomu morza, aby w innej części zaprowadzić na kilkutysięczne wysokości. Mimo iż przez większość czasu towarzyszą jej ogromne góry, to jednak zdarzają się także odcinki płaskie niczym stół, gdzie, jak okiem sięgnąć panuje mroczna, ale jakże piękna pustka. Pustka tworząca swoiście mistyczną atmosferę…
Czytaj dalej do celu jechałem po bandzie czasem, myślę że przegiąłem lub że powinienem bardziej – stopem pod patagoński wiatr

nie wiem co to rozsądek, tylko emocje mówią prawde – jazda autostopem z czteroletnim dzieciakiem po Gruzji

W głowach wielu spośród tych którym wspominaliśmy, że za cel naszego rodzinnego wyjazdu obraliśmy Gruzję pojawiały się ciemne barwy. I to nawet zanim świat obiegły powodziowe historie, a przy okazji wymyte z zoo zwierzaki. Hipopotam na ulicy, czy pingwin w rzece jeszcze dosyć delikatne wrażenie mogły robić na mieszkańcach Tbilisi i całego świata, ale niedźwiedzie, czy chociażby biały tygrys pobudzały bardziej wyobraźnię. szczególnie gdy pojawiła się wieść, ze wokół bywali już tacy, dla których bliskie spotkania z tego typu uciekinierami miały mało pozytywny finał. Czytaj dalej nie wiem co to rozsądek, tylko emocje mówią prawde – jazda autostopem z czteroletnim dzieciakiem po Gruzji

myślę, że mam to już za sobą i nagapiłem się dość – powrotny stop

i znów utkwiłem...

Czasy długich tripów to przeszłość. Dzisiaj trzeba się zadowalać tym co przejściowe. Zresztą nie ma się co oszukiwać. Na dłuższą metę tego typu wyskoki zmęczą każdego. Szybki powrót był więc całkowicie wskazany.  Aura ponownie stała się wroga i aby łatwo się z nią pogodzić znów potrzebny był mały łut szczęścia. A tego zawsze najwięcej miałem w drodze. Nie wątpiłem więc, że i tym razem przebrnę przez nadciągające śnieżyce z łatwością. Pełen luz się opłacił. Po zejściu z promu, nie zdążyłem nawet dobrze się rozejrzeć. Już bowiem zajechał przed moje oblicze eksbackpaker z Niemiec, wiozący grupkę turystów ze swojego kraju, do domu. Taki stop to ja rozumiem 🙂 Czytaj dalej myślę, że mam to już za sobą i nagapiłem się dość – powrotny stop

ciemno, zimno i do domu daleko – obrazki z Lofotów

Po tym kraju trochę się powłóczyłem. Z  miejsc, które przyciągały mnie niczym magnes nie zostało wiele. Można powiedzieć, że wszędzie gdzie zależało mi by zajrzeć już się przelotnie zjawiłem. I tak właśnie na mojej liście, której tak naprawdę nie ma odhaczam kolejną perełkę. Chyba ostatnią, z tych naprawdę upragnionych. Teraz mogę już spokojnie spać. A Lofoty jakby nie było spełniły oczekiwania. Czytaj dalej ciemno, zimno i do domu daleko – obrazki z Lofotów

wiesz, to nie jest tak, że próbuję gdzieś uciec, a nawet jeśli, to możesz być pewna, że wrócę – stopem przez Lofoty

Chwilę temu padła trzydziestka. A ja? Wciąż niesyty. Nadal chcący żyć pełną gębą. Gnać pod prąd. Zrywać karmiczne łańcuchy. Wbrew logice. Wbrew wszystkiemu. Kochać mocno. Wściekać się. Walczyć. Buntować.

A za mną? Góry. Morze. Niebo. Krainy szaleństwa. Tanie wina nad Mekongiem. Bezdomność w Rio. Trochę bójek. Dwie nocki w pudle trzeciego świata. AK-47 przy twarzy. I nie jeden psychodeliczny odjazd. Niekrępujące, hedonistyczne czasy. Gdy wszystkiego chciało się spróbować. Dotknąć palcem. Krew. Zachwyt. Łzy. Harmonia. Wolność… I historie napawające dziką dumą, których jednak nikt nie usłyszy. O których nikt nie przeczyta… Czytaj dalej wiesz, to nie jest tak, że próbuję gdzieś uciec, a nawet jeśli, to możesz być pewna, że wrócę – stopem przez Lofoty

po drugiej stronie, na pustej drodze – wjazd na podbiegunowe koło

Rzadko śpię na dworcach. A dwa razy na tym samym to już w ogóle  Raczej się jeszcze nie zdarzyło. Do czasu jednak gdy znów trafiam do niczym nie wyróżniającego się miasteczka w okolicach koła podbiegunowego, Mo i Rana. Właśnie tutaj skorzystałem kiedyś z możliwości bycia zamkniętym na parę godzin w budynku dworca. A było to kilka lat temu. gdy wraz z kumplem Sebą podjąłem się zrealizowania jednego z najgłupszych pomysłów w życiu. Dzisiaj myślę o tym z mieszanką dumy i pokory. Na pewno było to pewnego rodzaju szaleństwo przy którym mój obecny wypadzik to pikuś. Środek zimy i ta przewaga ciemności. Brak kasy, której mieliśmy się szybko dorobić. Poszło trochę inaczej. Fajnie się wspomina. Szczególnie leżąc na tej samej ławce. Temperatura tak naprawdę niewiele się różni  Termometr pokazuje minus 20, czyli jakieś 10 mniej. Wtedy wiatr i wszędobylski śnieg. Dzisiaj bezchmurne niebo i połyskująca zorza. Czytaj dalej po drugiej stronie, na pustej drodze – wjazd na podbiegunowe koło