zamarznięty fjord

nowy dzień, nowa nadzieja, nowy sen – powrót do Norwegii

Wróciłem na północ…  Jak zawsze z przygodami, po drodze wymiana klocków hamulcowych, kilkakrotna walka z wycieraczkami, awaria drzwi, które w efekcie już na miejscu podczas kontroli celnej całkowicie odpadły 🙂 a sama kontrola skończyła się mandatem i skonfiskowaniem prawie całych zapasów piwa… Cóż, norweska rzeczywistość nie w każdej kwestii jest przychylna.

I znów od początku. Tylko trochę większy komfort. No może poza tym, że nawet ktoś taki jak ja, kto całe życie starał się do niczego nie przyzwyczajać, teraz stał się jakby bardziej podatny na tęsknotę… Dzieci zmieniają, dają maksimum radości i zadowolenia, jednocześnie wpędzając w dziwne, nostalgiczne nastroje.

Znów trochę przytrułem, a przecież od paru dni jestem jak nowo narodzony, pełen wigoru, optymizmu, jakiejś dziwnej wiary, że wreszcie wszystko pójdzie tak jak ma pójść… To pewnie przez tą świadomość, że jutro znów startuje. Nawet nie wiem dokąd, bo zresztą kogo to… Liczy się droga 🙂

Dzisiaj pół dnia robiłem fotki, świetne światło, promienie, lód, nadchodząca wiosna… później trzygodzinna próba odzyskania danych z karty, bez efektu… dobrze, że to nie pierwszy raz, przynajmniej strata łatwo po mnie spływa

A wczoraj też był dzień i zachowało się kilka zdjęć z pierwszej “góry” po powrocie

P1100018 P1100028 P1100035 P1100055 P1100058 P1100072-crop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *