Pierwsze dni po powrocie z urlopu. W pracy powalająca ilość ciągnących się wyjątkowo powoli nadgodzin. Wychodziłem z chaty Lili spala, gdy wracałem także była gdzieś daleko. Szansą na wspólne spędzenie czasu miał być weekend, który zapowiadał się wyjątkowo pogodnie. W piątek sięgające zenitu zmęczenie powodowało, że potykałem się o własne nogi. Byłem więc coraz bliższy zaniechania wcześniejszych planów. Zdecydowanie potrzebowałem restu. Justyna także nie przejawiała zbyt pokaźnych chęci, chcąc spędzić ten czas bez szaleństw i w spokoju. W tym tygodniu przebywali u nas jednak tabasko wraz z wilkiem, którzy z kolei mieli nieukrywaną ochotę zobaczyć trochę tego górzystego kraju. Umawialiśmy się już wcześniej, że przekimamy na słynnym Preikestolen, by następnego dnia przeskoczyć do mekki basejumperów – na Kjerag. Nie pozostawało więc nic innego jak zacisnąć zęby, pobudzając się jednocześnie spora dawka bipałerow z biedronki. Takim sposobem nowy etap w życiu już na starcie przyniósł zakręcony i z kilkoma nieprzewidywalnymi zwrotami akcji weekend. Znów utwierdziłem się w przekonaniu, iż dobrze byłoby robić to częściej. A Lilka swoim zachowaniem udowadniała, że bycie out jak dla niej jest w dobrym tonie i momentami nieujarzmiony śmiech zdawał się mówić chce więcej…

 

jazdakuwolnosci

About jazdakuwolnosci

2 komentarze

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.