…uprzytomnilem sobie, ze pewnego dnia nasze dzieci beda ogladac te wszystkie zdjecia ze zdumieniem, przekonane, ze ich rodzice zyli w sposob gladki, uporzadkowany, ustabilizowany, tak jak na zdjeciu, ze wstawali rano by kroczyc dumnie chodnikami zycia i nigdy nie beda podejrzewac lachmaniarskiego szalenstwa i burzliwosci naszych faktycznych zywotow, naszej faktycznej nocy, tego piekla, bezsensownej, koszmarnej drogi. A wszystko to w pustce bez konca i bez poczatku…

***

…bo za dużo spraw mnie pociąga, dlatego jestem zamącony i skotłowany, kiedy tak pędzę od jednej gwiazdy do drugiej, aż padnę. Co też ta noc robi z człowiekiem. Nie miałem nikomu nic do zaoferowania poza własnym zamętem w głowie…

***

…znów na chodniku piętrzył się stos naszych wysłużonych walizek; czekała nas jeszcze dalsza droga. Ale co tam, droga to życie…

***

…bo za mną nie było już nic, spaliłem wszystkie mosty i nic mnie nie trzymało…

***

…leżeliśmy na plecach wpatrzeni w sufit i zastanawialiśmy się, co też Bóg najlepszego zrobił, kiedy sprawił, że życie jest takie smutne…

***

…- Mamo, co to za pan? – A, to taki tramp. – Mamuś, ja też chcę zostać trampem…

***

…-a teraz przyuwaz tych z przodu. Maja swoje zmartwienia, licza killometry, mysla o tym, gdzie beda dzisiaj spac, ile forsy musza miec na benzyne, jaka bedzie pogoda, jak tam dojada…a przeciez, kapujesz i tak tam dojada. Ale musza sie zamartwiac i zdradzac czas pilnymi potrzebami, falszywymi, albo i nie, bo tak sie lubia wiecznie przejmowac i narzekac, a ich dusze nigdy nie zaznaja spokoju, dopoki sie nie przypna do jakiegos uznanego, niepodwazalnego zmartiwnia, a kiedy juz je znajda, przyjmuja odpowiedni wyraz twarzy ktory bedzie do niego pasowal, czyli kapujesz, nieszczesliwa mine i przez caly czas wszystko im umyka, o czym zreszta wiedza, a co ich rowniez bez reszty martwi…

***

…każdy wybój, wzniesienie i równina osnuwały tajemnicą moją tęsknotę…

***

…- Jakie masz plany wobec siebie, Ed? – spytałem. – Bo ja wiem – odparł. – Idę przed siebie. Załapuję się na życie…

***

…jakie się ma uczucie, kiedy wyjeżdża się od ludzi, a oni nikną powoli na równinie, aż w końcu widać tylko rozmywające się punkciki? – że zniewala nas za duży świat i że to jest pożegnanie. Ale człowiek wypatruje już kolejnej szalonej przygody pod tym samym niebem…

***

…- Czego chcesz od życia? – spytałem, bo zawsze pytałem o to dziewczyny. – Nie wiem – odparła. – Chyba pracować jako kelnerka i jakoś pchać tę biedę…

Jack Kerouac „W drodze”

 

jazdakuwolnosci

About jazdakuwolnosci

One Comment

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.