stoję pośród świadków cudów i tragedii

Wietnamem już od pierwszych chwil rządził chaos. Będąc współuczestnikiem kilku istnych batalii o pieniądze, których według tutejszych stereotypów każdy o bielszym odcieniu skóry, musi mieć pełny portfel, miałem tak jakby odpychające odczucia. Stawało się to meczące, tym bardziej, że nie daje się łatwo “oskubać”.  Nie oznacza to bynajmniej, iż było źle. Jak każda całkiem nowa kraina także i ta często zaskakiwała, pobudzała ciekawość, inspirowała. Tu także poznałem smutną rzeczywistość sprzedaży kobiecych, nierzadko bardzo nieletnich wdzięków. Oraz zjadłem parę jakby wciąż żywych i ruszających się specyfików tutejszej kuchni po których już w Kambodży miałem półgodzinna ale swoją intensywnością zasługującą na miano sraczki życia wizytę w hostelowym kiblu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *