Archiwa tagu: takie tam

uszczknąć z marzeń choćby spacer

Wydawać by się mogło ze dwa miesiące urlopu to sporo. Że to niby świat można by było w tym czasie zwojować. I taki też był plan. A raczej szereg planów w stylu “czego to ja nie zdziałam”… Podsumowując jednak ten okres próbuje odpędzać myśli, że był to czas stracony. Co jednak, wobec ogromu niezrealizowanych pomysłów wydaje się całkiem normalnym tokiem rozumowania. Tak więc rzeczywistość znów sprowadziła mnie na ziemie. A miał być taki mocny sezon w zimowym wspinie. Ktoś tam nie miał czasu, ktoś złamał rękę  albo warunki jakieś nie tego… A na solówkę nie bardzo mogłem się zebrać, lub raczej poddawałem się zbyt łatwo na ogólne “nie”, którymi zawsze jestem raczony, gdy tylko rzucam hasło, że ruszam. Tak więc trzeba się było zadowalać namiastką, w postaci okazjonalnych wyskoków z deską, gdzieś na krynickie stoki. Lub spacerem wokół domu… Wniosek – nie planować! Czytaj dalej uszczknąć z marzeń choćby spacer

zasypani

Lubie zimę. Dodatkowo im gorsze warunki, to mi paradoksalnie bardziej się podoba. Zabawna dla mnie jest ta cała panika i jak co roku zaskoczeni drogowcy… Tu jednak sytuacja lekko wymknęła się z pod kontroli. Dosłownie za moment czekało nas prawie 2 tys kilometrów jazdy. A śniegu rąbnęło tyle, ile ostatni raz niemal 40 lat temu. Oczywiście pozostała część kraju może się poszczycić wszędobylskim puchem każdego roku. W przybrzeżnym regionie Rogaland zima jednak taka jakaś słabiutka zazwyczaj. Paraliż był wiec murowany. Zamknięta spora ilość dróg. Także tych głównych  Oraz jak na ironie ta która powinna prowadzić nas na prom. Jeszcze kilka godzin przed wyjazdem w kierunku Polski była nadal nieprzejezdna. Poza tym dotarcie pod drzwi w celu wyprowadzki stało się nie lada wyzwaniem. Było więc trochę nerwowo. Czytaj dalej zasypani

konsumuj mniej bramy raju są wąskie – freeganizm w Norwegii

Ostatnio czuć wokół kolejna “mode”. Niosącą ze sobą nie mało kontrowersji i oburzenia. Na polskim forum dotyczącym Norwegii, aż zawrzało. Daleko mi do bycia fanem takich stron, gdzie hejterzy obrzucają się wyzwiskami, powodując w ten sposób wątpliwą wartość użytkowa tego typu websajdow. Jednak wobec tonu jakim zdecydowana większość forumowiczów potraktowała miłośników freeganizmu ciężko jest być obojętnym. Przecież tak naprawdę nikomu nie szkodzą. Co najwyżej sobie… Pojawiły się niestety takie określenia jak śmieciołazy, szczury, żebraki…  Tak sceptycy, by nie powiedzieć wrogowie określają freegan. A kim są naprawdę? Jak wygląda ten społecznościowy ruch od środka, tu w Norwegii.

Czytaj dalej konsumuj mniej bramy raju są wąskie – freeganizm w Norwegii

ucieczki w deszczu przez ciemny park

Życie ostatnio nabrało takiego zwyczajnego, dosyć spokojnego, zdawałoby się leniwego wymiaru. Dni stają się do siebie takie podobne. Paradoksalnie mimo iż wygląda to jak rest, to jednak energii ubywa. Pomimo tego cały czas rodzą się pomysły, większość jednak na potem… Chociaż w głowie bardzo optymistycznie, ma się wrażenie jakby umykało gdzieś teraz… Znów gdzieś mnie nosi. Trochę to dziwne, bo praca przynosi więcej satysfakcji i czekające w domu dziewczyny też nie dają szansy się nudzić. A w między czasie, pośród tych niewielu wolnych chwil wyglądamy kawałek dalej niż za okno. Czytaj dalej ucieczki w deszczu przez ciemny park

kiedy miastem rządzi ciemność

Już nie dla nas życie nocne w Norwegii. Strata niewielka, bo i tak zbytnio nie porywa. To nie Bangkok, czy Amsterdam… Zalapalismy sie jednak na kilka chwil. Spacer z wozkiem glownym portowym deptakiem w Stavanger szybko przykuwa uwage “zatroskanych” obywateli. Dopiero 22, czyli pora wcale nie tak pozna, a dziwne spojrzenia, czy delikatne aluzje, ze czas do łózka potwierdzają, że tutaj rodzic zmienia status na opiekuna i trzeba się dostosować. Bardziej liberalne podejście do tematu nie jest w tym kraju mile widziane. Łatwo można się narazić, a wtedy system szybko znajdzie zastępstwo. W norweskiej rzeczywistosci zaistnial szereg takich historii. Każdy przypadek to inny powód. Niekiedy podobno błachy. Jak chociażby przesadne okazywanie czułości. To tak jakby było się już pedofilem. Agresywne akcje, co akurat łatwiej zrozumieć, to także szybka droga ku stracie dziecka. A sąsiad, tak z poczucia obowiązku tylko czeka… W Polsce donosiciel,  konfident nasuwa bardzo negatywne konotacje. Tutaj to jest norma i nie ma co liczyc na milczenie ogolu… Gorzej jeśli będziemy mieli do czynienia z pomówieniem, bo akurat ten sam sąsiad wyjątkowo nas nie lubi i na dodatek ma skłonności do przesady. Obcokrajowiec w konfrontacji z autochtonem jest tak jakby na przegranej pozycji. Niektórzy nadwrażliwi rodzice, po poznaniu kilku tego typu faktow obawiaja sie wiec poslac pocieche do przedszkola. Ze strachu, ze przepytanka dzieciaka moze sie skonczyc naglym wtargnieciem przedstawicieli norweskiej oswiaty. Gdy juz dochodzi do tego typu sytuacji raczej ciezko jest sie wybronic. A wtedy, tak modna dzisiaj depresja, murowana. Ewentualnie wzięcie spraw w swoje ręce. Historie zuchwałej partyzantki grupy Rutkowskiego usłyszała cala Polska. Porwanie wlasnej corki z rodziny zastepczej to byl podobno jedyny sposob. Mozna i tak… Proby z Trybunalem Sprawiedliwosci takze sie zdarzaly. Z dużo gorszym efektem. Jak widać cena za “lepsze” życie bywa czasem zbyt wysoka. Nie nalezy sie wiec wyrywac. Egzystencja ma być poukładana…