Archiwa tagu: geocaching

ciągłe tracku trajektorie, podróży nigdy koniec

Nareszcie gdzieś ruszamy…

Mam na myśli wypad dłuższy niż weekend. Poza tym destynacja jakby bardziej dzika, z typu takich jakie bardziej lubię. Moglibyśmy iść za przykładem większości zapracowanych znajomych i za cel obrać Kanary, Rodos, czy inną Majorke. Na to przyjdzie jednak jeszcze czas. Może w chwili gdy ubędzie energii albo pojawi się chęć na gigantyczny rest… A tymczasem ruszamy. Tam gdzie do leniuchowania może być raczej daleko. Chociaż dla niektórych pomysł do rozsądnych nie należy, bo tam przecież dzieci porywają 🙂 No cóż mając tego typu podejście z domu strach czasem wyjść, nie wspominając o stawianiu stopy w innym kraju. Czytaj dalej ciągłe tracku trajektorie, podróży nigdy koniec

to co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół – geocaching pod ziemią – jaskinia Niedźwiedzia

Gdy zaczynałem zabawę w geocaching początkowo raczej nie myślałem o zakładaniu własnej skrzynki. Znajdywanie skrytek poukrywanych przez innych keszerów dawało wystarczająco dużo satysfakcji. I chociaż przed chwilową wizytą w Polsce nie miałem na koncie jeszcze nawet setki znalezionych keszów, to uznałem, że czas pójść krok dalej, czyli dorzucić do gry coś od siebie. Czytaj dalej to co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół – geocaching pod ziemią – jaskinia Niedźwiedzia

geocaching w Norwegii – kolejna odsłona

Zawieszenie się niektórych funkcji wordpressa było tym razem główną przyczyną mojego braku aktywności blogowej. Do takiego czegoś z reguły zabieram się z niemałym trudem. A tak poza tym mam przynajmniej jakiś bardziej sensowny powód, by jakoś to sobie wytłumaczyć 😉

Zresztą wszystko co zmusza mnie do spędzenia dłuższego czasu w pozycji siedzącej działa odpychająco. Zdecydowanie wolę gdzieś po prostu wyjść. To nie tak, że zmuszam się do sklecenia tych paru słów, ale jak nie mam fazy na pisanie, to tego nie robię… I tyle.

Pomimo, iż ostatnio bardziej niż zwykle załączył się rozsądek i podpowiada, by skoncentrować się na drobiazgach trochę ważniejszych. Czyli praca, przyszłość, stabilizacja… I by nastąpił wreszcie taki spokojniejszy, rodzinny żywot. A pewne jego sfery najwyższy czas, by poszły w zwyczajną odstawkę. Nie jest to jednak proste. Jakoś nadal nie mogę dostrzec siebie zbytnio w tak poukładanej w szufladkach egzystencji. I energia momentami powraca coraz bardziej. Jadę więc dalej… Tym bardziej, że nie nabawiłem się żadnej pourazowej traumy. Ale co jak co, to jednak grunt dobieram bardziej uważnie. Czytaj dalej geocaching w Norwegii – kolejna odsłona

muszę wyjść, muszę wyjść natychmiast gdzieś – geocachingu ciąg dalszy

Geocaching można powiedzieć że mnie pochłonął. O tym co to niby jest pisałem poprzednim razem. Wiec tłumaczyć nie muszę… Z pewnymi przerwami, jak to w życiu bywa wiekszość wolnych chwil próbuje spędzać na tej właśnie zabawie. Przy okazji nie zapominając o ważniejszych drobiazgach. Jakby nie było po ostatnich przejściach trochę większa odpowiedzialność się załączyła. I też co nieco rozsądku… Ale przechodząc bardziej do konkretów, ten typ zabawy satysfakcjonuje głównie najmłodszych. Więc Lilka ma sporo fanu.

Czytaj dalej muszę wyjść, muszę wyjść natychmiast gdzieś – geocachingu ciąg dalszy

znowu biec na oślep i nawet nie waż mówić się że nie dorosłem bo ile to już wiosen tak slalomem dryfuje – pierwsze starcie z geocachingiem

Całkiem nowa zabawa mnie wciągnęła… Chociaż od zawsze wszelkie formy przygodowej aktywności budziły moje zainteresowanie, to jednak geocaching, bo właśnie ten typ rozrywki mam na myśli, jakoś nie był po drodze. Pomimo, iż bawi się w to już kilka milionów ludzi nikt z poznanych wcześniej po prostu nie wspomniał. W naszym kraju (i nie tylko) znany także jako opencaching. Obie formy różnią się niewiele, a w wolnym tłumaczeniu jest to po prostu zabawa w szukanie *skarbów* poukrywanych chyba we wszystkich zakątkach świata. Czytaj dalej znowu biec na oślep i nawet nie waż mówić się że nie dorosłem bo ile to już wiosen tak slalomem dryfuje – pierwsze starcie z geocachingiem