Archiwum kategorii: polska

kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia

Święta to czas, który męczy. Do niektórych rzeczy trzeba się zmuszać. Wbrew sobie być uporządkowanym. Posprzątać chatę  Zaświecić choinkę  Chwile wcześniej dziki szał zakupów… No cóż, gdy tylko skończyło się beztroskie dzieciństwo, skończył się też prawdziwie świąteczny, nieskrępowany i radosny klimat. Zabrakło sanek, kuligu, wojny na śnieżki… Zamiast relaksu jakaś taka bieganina. A kumpel wraz z dziewczyną mając wszystko gdzieś zawinął się w tym czasie na Madere. Też można. Coś czuje, że moja przyszłość wyrysuje podobne “ucieczki”. Tymczasem, by odetchnąć i wyrwać z marzeń choćby spacer, bez większego namysłu powrzucałem do wora trochę jaskiniowych gratów. Czytaj dalej kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia

krzykiem radości w rozgrzanym tłumie – z półtoraroczną dziewczynką na Przystanku Woodstock

Trochę inny niż dotychczasowe. Bez gandzi, błota, pogo, wolnej miłości… Przejazdem przez Przystanek Woodstock. Też było fajnie. I Lila poczuła klimat. W szczególności szoł na analogsach odstawiła nie z tej ziemi. Aż po raz kolejny obrosłem w dumę jako tata 🙂 Czytaj dalej krzykiem radości w rozgrzanym tłumie – z półtoraroczną dziewczynką na Przystanku Woodstock

góry aż do nieba i zieleni krzyk, polna droga pośród kwiatów i złamany krzyż – pierwszy biwak – Beskid Niski, Bieszczady

biwakowanie w bieszczadach

Kolejny wyjazd na kanwie ucieczki. Dysfunkcyjny klimat w rodzinie nie wplywa zbyt dobrze na psyche… Dom to niestety nie zawsze bezpieczna przystan. W pewnym momencie pomyslalem, ze wlasnie w takich chwilach ludzie strzelaja sobie w leb. Z bezradnosci, w starciu z nieprzychylnoscia otaczajacego swiata. Jak nigdy stalem sie ostatnio sklonny do naduzyc pesymicznego tonu. Z wiecznego optymisty i pelnego nadzei mlodego czlowieka, zmienilem sie w przemeczonego i ogarnietego jakas dziwna presja cynika. A moze to tylko efekt srodowiska i widocznej golym okiem frustracji wokol mnie? Bo przeciez zawsze najlepiej czulem sie w otoczeniu pelnym energii i pasji. Zarazliwej, nieskrepowanej, szalonej… Czytaj dalej góry aż do nieba i zieleni krzyk, polna droga pośród kwiatów i złamany krzyż – pierwszy biwak – Beskid Niski, Bieszczady

ach jaki dziwny dzisiaj świat, na niebie eksplodują tęcze, złotych semaforów znak, ze snu się budzą myśli piękne

Ostatnia przejażdżka po zadupiach Beskidu Niskiego, bo co jak co, ale region ten nie należy do zbytnio zurbanizowanych. Ma to jednak swój niepowtarzalny urok. Rozkochał niejednego i niejeden wraca…

Za dwa dni znów ruszam na żywioł i mimo,  iż zmierzam tam, gdzie natura ma do zaoferowania sporo, to na pewno zatęsknię za tego typu klimatem.

Czytaj dalej ach jaki dziwny dzisiaj świat, na niebie eksplodują tęcze, złotych semaforów znak, ze snu się budzą myśli piękne

upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem

Male dzieci lubiłem zawsze za tą ich totalną szczerość. Mogłem się z nimi nawet bawić, byle krótko. Wychowywanie własnych chyba mnie przerastało. Odkładałem na później, bo przecież zdążę. Bałem się ograniczeń i odpowiedzialności, Samorealizacje znajdowałem w czymś zupełnie innym, a rodzicielstwo nie było chyba dla mnie. Ta odbierana przez lata jako wątpliwa, przyjemność spadła na mnie jednak na tyle nagle, iż nie zdążyłem się nad tym głębiej zastanowić. Na dodatek w okresie wzmożonej aktywności zwyczajnego pecha. Czytaj dalej upadamy wtedy gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem

to raj dla takich jak my, to piekło dla takich jak ty – na filarze Świnicy

Stała praca to coś co zawsze było postrzegane przeze mnie jako nie pozwalające zbytnio rozwijać skrzydeł ograniczenie. I chociaż od kilku miesięcy czerpałem spora przyjemność z zajęcia które pochłaniało większość moich dni, to jednak powoli zaczynała wkraczać dziwnie doskwierająca monotonia. Chyba każda cząstka mnie potrzebowała mocniejszych doznań. Dodatkowo niektórzy z ekipy pracujący ze mną przejawiali podobne fazy. Musiało to więc prędzej czy później zaowocować jakimś konkretnym działaniem. Po nakręcających się nawzajem rozmowach i naostrzeniu dziabek pewnego nie do końca pogodnego, lutowego popołudnia, prosto z pracy ruszyliśmy… Kierunek Tatry, a na celowniku Filar Świnicy. Oto fotograficzna próba ukazania jak to istotą podobno rozumnym wydaje się brakować zdrowego rozsądku… Czytaj dalej to raj dla takich jak my, to piekło dla takich jak ty – na filarze Świnicy