Archiwum kategorii: norwegia

nie ma o czym pisac, nie ma o czym spiewac

Dzieje sie. Sporo sie dzieje. Mniej niz bym chcial, ale jednak. Do przodu. Czas plynie szybko i ledwo sie obejrzalem, a juz minely dwa miesiace. Za moment czekaja mnie krotkie, wyczekiwane od dluzszego czasu wakacje.

A tymczasem duzo pracuje oddalajac sie tym samym od finansowego bagna. Moj pojazd, pomimo powaznych przejsc i trwajacych poltora roku naprawach jak narazie smiga bez zarzutow. Poza tym szukanie mieszkania okazalo sie byc trudniejsze, niz znalezienie pracy. Wplywa to wiec destrukcyjnie na energie. Jeszcze sie jednak nie poddaje. Wokol sami sceptycy, bo masa studentow tez chce sie gdzies zakotwiczyc. Na kazde miejsce caly rzad konkurentow. I ceny jak z kosmosu. Za maly kwadrat, bez wypasow trzeba wybulic jakies piec tysiecy zlotych na miesiac. Plus depozyt, nie kiedy dwa razy tyle. No ale juz dawno powinienem wyleczyc sie z przeliczania i porownywania tutejszej rzeczywistosci do Polski. Przeciez zarobki tez inne. Nie jest jednak juz tak kolorowo jak kiedys. Jak by nie bylo podobno Stavanger to obecnie najdrozsze miasto w Europie… Czytaj dalej nie ma o czym pisac, nie ma o czym spiewac

jeszcze pecha w tej historii nie ma

Zdarzylem sie juz chyba przyzwyczaic, ze w tym kraju zanim cos zarobie musze troche wtopic… Gdyby wszystko bylo z gorki, mialbym zapewne wrazenie, ze jest jakos nienaturalnie. A tak, przynajmniej sie nie ludze. Straty musza byc… Tym razem na pierwszy ogien poszedl aparat. Mimo iz byl to tylko niewielki kompakt, to jakos nie moglem zbyt latwo sie z tym pogodzic. Probujac go wskrzesic podczas kilku nocnych godzin osiagnalem mizerny skutek i efekt byl raczej odwrotny. Zalezalo mi tym bardziej, ze chcielismy nastepnego dnia sprobowac wahadla na jednym z tutejszych mostow. Takie chwile az sie prosza by uwiecznic… Na szczescie pozostala czesc zalogi czyli Dawid i Przemo posiadali troche fotosprzetu… Bez wzgledu na wszystko postanowilismy jechac. Tym bardziej, ze dla chlopakow mial byc to ostatni dzien w Norwegii. Uznali, ze czas wracac. Musieli obejsc sie wiec bez pracy… Przynajmniej narazie…

Skoki doskonale zrekompensowaly wszelkie niepowodzenia ostatnich dni. Jak zawsze w tym temacie, bylo troche strachu i niemala dawka niezlej zabawy. Szkoda tylko, ze po wszystkim okazalo sie, ze jedna z niezabezpieczonych krawedzi skutecznie skasowala line. I znow kilka stowek w plecy… I nici ze wspinu…

Jakby tego bylo malo nastepnego dnia blysk radaru skutecznie wybudzil mnie z zamyslenia… Na “piedziesiatce” 62… W tym kraju to wystarczy by pozbawic nieuwaznego kierowcy polskiej wyplaty. Zreszta jak jest naprawde to sie dopiero okaze, bo wysokosc mandatow w tym kraju znam tylko z opowiesci…

A dzisiaj. Zadowolony wracam z pracy. Wczesniej niz zwykle, bo przeciez weekend… Odpalam lapka i… o k%#(@&wa, a Krzysiek ostrzegal, ze za dlugo nie pociagnie… Zreperowana grafika miala cos tam wytrzymac, przez chwile, a ze zdarzaja sie wyjatki, to podjalem ryzyko… Przeciez podola dwa miechy… Nie chcialem brac pod uwage rad w stylu “opchnij, bo potem juz nie bedzie czego….” A mialem juz wybranych kilka zdjec o skokach w Dorgefoss. Przeciez dopiero rozkrecam tego pseudobloga, w ktorym mialy byc glownie fotograficzne obrazki ( a aparat padl ) i chociaz prawie nikt jeszcze nie wie o tej, chyba tylko mi potrzebnej do szczescia idei, to szkoda by bylo gdyby juz na starcie miala pasc… Bo okolicznosci… Przy ktorych w Polsce musialbym sie napic…

a parada szła przez miasto

17 maj to u norwegów Dzień Niepodległości. Tego dnia w każdym mieście, a nawet wioskach organizowane są parady upamiętniające odzyskanie przez kraj całkowitej suwerennosci… Przed południem na ulice wychodzą dzieci, potem przychodzi czas na starszych. Najwiecej uwagi podczas marszu przykuwaja RUSS którzy tego dnia kończą trzytygodniowy okres jednej, wielkiej balangi i picia. RUSS to absolwenci norweskich szkół mający ogólne przyzwolenie społeczeństwa, aby w tym czasie korzystać z życia na najwyższych obrotach. Okupują więc różnego kalibru vany, zakładają specjalne stroje, które w tym czasie nie mogą być nawet raz prane i cieszą się ogólną pobłażliwością nawet władz…

Ten rok pod wzgledem aury okazał się niezbyt łaskawy. Niektórzy twierdzą, że to najbardziej deszczowy maj w Norwegii od kiedy żyją… Nie odstraszyło to jednak zbyt wielu, by pomimo zacinającego deszczu trochę pocelebrować…

Czytaj dalej a parada szła przez miasto

a więc powrót do przeszłości, chwytać to co już uciekło – i znów Norwegia

Norwegia to jeden z tych krajów które od zawsze przyciągały mnie niczym magnes. W efekcie nigdzie w europie, poza oczywiście Polską, nie spędziłem tak dużo czasu. Dzika , bajeczna natura, zapewniająca nieograniczony dostęp do wszelkich form przygody, plus możliwość łatwego zarabiania kasy, bo przecież nigdy nie lubiłem zbyt dużo pracować i dorabiać się za wszelką cenę, to chyba dwa główne powody dla których wybrałem tę właśnie kraine.. I po kilku latach znów do niej wracam. Z powodu rożnych dziwnych zawirowań wyjazd się odwlekal. Większość sytuacji nie szła po mojej myśli. Sporo pecha, niepowodzeń i nie do końca trafionych decyzji przeplatalo sie z dosyć niewielką dawką pozytywów, wśród których jeden przyćmił wszystkie. Narodziny Lilki… Ta niebanalna chwila poprzedzona była jednak groźnym samochodowym dzwonem, o którym przez pierwszy tydzień przypominało mi centymetrowe zadrapanie na czole i uczucie, że znów narodziłem sie na nowo. Kupa szczęścia, przeznaczenie, karma… Powinno mnie to czegoś nauczyć. I chyba rzeczywiście trochę przystopowałem.. Przynajmniej w kwestiach brawury i nieodpowiedzialności. A może to tylko zasługa tego małego urwisa, który daje tak dużo radości? Od kiedy zamieszał w mojej, tak z trudem zdobytej harmonii stałem się jednak rozpołowiony. Nic już nie bylo tak oczywiste. Zacząłem więc tkwic w labiryncie zwątpienia, miłości, pretensji, a w konsekwencji kłamstw. Pomimo wielu mocnych akcji w pracy także coraz częściej chciałoby się powiedzieć widzisz jak nam spierdala szczęście. Antidotum i lekarstwem na taki stan rzeczy ma być Skandynawia.

Czytaj dalej a więc powrót do przeszłości, chwytać to co już uciekło – i znów Norwegia