idę po wertepach obranego traktu – Kasprowa Niżna, czyli pierwsza jaskinia po przerwie

Pociąg do przygód był we mnie od zawsze. Oczywiście nie wiem dlaczego, ale tak już jest. I nie bardzo chcę to zmieniać. Pomijając najbliższe mi osoby, nikomu to raczej nie przeszkadza, bo nikogo w ten sposób nie krzywdzę. A najlepiej czuję się w górach. Z racji, iż nigdy nie potrafiłem skoncentrować się na jednej dziedzinie, do perfekcji też było mi daleko. Na szczęście dzięki temu nigdy nawet nie drasnąłem rutyny. A tego zasmakować nie chciałem najbardziej…

Czytaj dalej idę po wertepach obranego traktu – Kasprowa Niżna, czyli pierwsza jaskinia po przerwie

na paryskim bruku zostawia swe ślady – weekend w Paryżu

pod wieżą

Wydawało mi się kiedyś, że nic nie będzie w stanie mnie zatrzymać. W głowie tkwiło mnóstwo pomysłów. Głownie miały to być mocne przygody, a miejsc do których chciałem zajrzeć także nie dało by się sensownie wyliczyć. Po założeniu nowej rodziny co nieco się pozmieniało, ale chęć do realizacji wcale nie zmalała. Aż nagle lekki zong… I nadal do konca nie jestem sobą. Może tym razem pominę szczegóły, ale było grubo. A z tego powodu tak jakby się zasiedziałem. Czytaj dalej na paryskim bruku zostawia swe ślady – weekend w Paryżu

muszę wyjść, muszę wyjść natychmiast gdzieś – geocachingu ciąg dalszy

Geocaching można powiedzieć że mnie pochłonął. O tym co to niby jest pisałem poprzednim razem. Wiec tłumaczyć nie muszę… Z pewnymi przerwami, jak to w życiu bywa wiekszość wolnych chwil próbuje spędzać na tej właśnie zabawie. Przy okazji nie zapominając o ważniejszych drobiazgach. Jakby nie było po ostatnich przejściach trochę większa odpowiedzialność się załączyła. I też co nieco rozsądku… Ale przechodząc bardziej do konkretów, ten typ zabawy satysfakcjonuje głównie najmłodszych. Więc Lilka ma sporo fanu.

Czytaj dalej muszę wyjść, muszę wyjść natychmiast gdzieś – geocachingu ciąg dalszy