nie ma marzeń zbyt wielkich, nie ma marzycieli zbyt małych – o tym jak dojrzewa się do roli taty

Tak już mam, iż w każdej sytuacji muszę dostrzec jakiś pozytyw. No i pomimo, że jest trochę bardziej pod górke niż zwykle, a co za tym idzie nastroju spieprzonego jak nigdy i optymizmu też jakby w rozkładzie jest coś, a raczej ktoś przy kim wspólnie spędzany czas obfituje w sporą satysfakcje. Może po prostu dojrzałem do roli taty, bo nie ma się co oszukiwać, ale początki pozostawiały wiele do życzenia. Chyba wizje rezygnacji z tego co kocham jakoś tak trudno było przyjąć bez buntu. Wydawało mi się, że z pogodzeniem tego nie będę miał problemu i nie trzeba niczego odpuszczać. A tu jakoś zbyt nie po drodze się zrobiło. Dzisiaj łatwiej o samokrytycyzm i przyznaje, że święty raczej nie byłem. No, ale szanse dostałem. A teraz bankowo wiem jak być tatą. I na pewno nie z potrzeby udowadniania tego komukolwiek. 🙂 Czytaj dalej nie ma marzeń zbyt wielkich, nie ma marzycieli zbyt małych – o tym jak dojrzewa się do roli taty

morza kropel kilka – na wybrzeżu Morza Północnego

Jakoś tak morskie fale zawsze były w oddali. Do gór miałem po prostu bliżej. Ostatnio jednak częściej niż zwykle spaceruje po plaży. Zresztą życie kazało być w okolicach bezpiecznego gruntu. Bo przecież z piasku dosyć cięźko gdzieś zlądować. A morski akwen widzę prawie przez okno. Więc samo wyszło. I nawet znaleźć w tym urok nie jest wcale trudno.

Poza tym wkracza wiosna, więc tak jakby przy okazji również motywacja do wyjścia z aparatem się zjawiła. Czytaj dalej morza kropel kilka – na wybrzeżu Morza Północnego