co jak co-crop

sam fakt istnienia jest prawdziwym szczęściem – “Co jak co” Blaise Candrars – krótka recenzja

Minął już rok od mojej ostatniej autostopowej jazdy. Śmignąlem wtedy na słynne Lofoty. Było jeszcze całkiem zimowo. Zresztą bez tego, ten kraj nie należy do ciepłych. Na dodatek pchnęło mnie wtedy na podbiegunowe koło.

No ale przechodząc do sedna. Na drogę zabrałem ze sobą książke. Łapanie stopa, to zajęcie gdzie coś do czytania zawsze się przydaje. Nieprzewidywalność tego typu podróży i możliwość utknięcia to argumenty na korzyść. Gorzej jeśli książka okaże się tak wciągająca, że człowiek bardziej zainteresowany jest jej treścią, niż dalszą drogą. Kilkakrotnie złapałem się więc na tym, iż więcej skupionia poświęcałem właśnie na czytaniu, niż nad możliwością jazdy. “Co jak co” autorstwa francuza o pseudonimie Blaise Cendrars to historie z powodu których myślami byłem w odległym Rio zamiast w zaśnieżonym około biegunowym świecie, gdzie akurat tkwiłem. Zresztą autor zabiera czytelnika nie tylko w głąb wciągającej jak narkotyk Brazylii. Jest trochę Francji z początku poprzedniego stulecia, Nowy York, Afryka, Nowa Zelandia…

Dużo się dzieje. Taka przygoda z poezją w tle. Poza tym łatwo dostrzegany u bohatera, czyli autora kult wolności, niewiarygodne uwielbienie życia i ciągły głód nowych doświadczeń. A to powodują, że już od pierwszych stron dzieło się po prostu czyta jednym tchem. A zresztą ciekawy jest fakt, źe Blaise Cendrars by stworzyć tę książke musiał nauczyć się pisać drugą, lewą ręką. Po stracie tej którą posługiwał się piórem dotychczas. Jeśli ktoś nie przepada za opisową, pustą narracją na pewno się nie zawiedzie.

Kolejna pozycja do poczytania, którą szczerze polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *