był sobie hotel

Kryzys to takie magiczne słowo, które każdego dnia dolatuje gdzieś z boku. Że to niby tutaj gospodarcza tragedia. W bardziej północnych zakątkach katalońskiej krainy, czy wokół Barcelony nie było to przez nas, aż tak bardzo dostrzegalne. A może tylko naszej obserwacji czegoś brakowało? Tu jednak, w okolicach delty rzeki Ebro, czy jadąc przez te wydawać by się mogło puste i zapomniane pueblos obraz stawał się jakby bardziej widoczny.

IMG_5547

Czytaj dalej był sobie hotel

biernie podryfować w wspinaczkowym światku – kilka fot z Siurany

Chociaż wypełniony jazdą dzień daleki był do ideału, to poranek szybko rozwiał wątpliwości, czy wybór aby na pewno był słuszny. Trafiliśmy przecież do Siurany. Jednej z tych wspinaczkowych mekk, których można zazdrościć mieszkańcom Półwyspu Iberyjskiego. Rekomendacja  pirenejskiej ekipy co do walorów tego miejsca była jak najbardziej wypełniona sensem. I pomyśleć, że nie zadbałem nawet o zabranie najzwyklejszych wspinaczkowych butów… No cóż obiecałem przecież, że ten wypad będzie pozbawiony z mojej strony jakichkolwiek odbiegających od bezpiecznych szlaków wyskoków. Patrząc jednak jak Lilka dzielnie stawia swoje pierwsze boulderowe kroki, to tak jakbym widział nas już jak wracamy tu za 10 lat. Tym razem trochę bardziej wyszpejeni… Czytaj dalej biernie podryfować w wspinaczkowym światku – kilka fot z Siurany

on the road again ale jakoś tak inaczej – na hiszpańskiej drodze

Poruszanie kwestii kasy działa na mnie drażniąco. Z reguły unikam gadania na ten temat, a jak ktoś pyta ile zarabiam, to od razu mam przed oczami naszego barda gdy śpiewa w każdym jednym towarzystwie tylko mowa o pieniądzach… I tak to w rzeczywistości wygląda. Dziś flota rządzi światem…

No ale przechodząc do sedna. Trochę wbrew sobie, czas jednak poruszyć kwestie forsy, a raczej wydawania jej więcej niż by się chciało. Jesteśmy w Hiszpanii, a właściwie w Katalonii. Spodziewając się zastać kryzys, który tu podobno w rozkwicie wyobraziliśmy sobie przy okazji cenowy raj. Zaślepieni nadzieją, że będzie tanio nie fatygowaliśmy się bynajmniej, by jeszcze przed przylotem skonfrontować to z realem. A real nas bardzo niemiło zaskoczył. Sam nie wiem skąd moja wyobraźnia wytrzasnęła noclegi po 10 euro na głowę. Takich tu niestety nie ma. Będąc wierny idei budżetowego poznawania świata pojawił się więc mały problem. Mając pod skrzydłami dwuletnie maleństwo ciężko jest położyć się pod płotem na kawałku trawy. Pozostają komfortowe zacisza hoteli, które pomimo, iż o tej porze roku świecą pustkami na upusty cenowe raczej nie ma co w nich liczyć. Czytaj dalej on the road again ale jakoś tak inaczej – na hiszpańskiej drodze

to początek wschód słońc

To miał być pierwszy, taki typowo wakacyjny wypad, w nazwijmy to rodzinnym gronie. W głównej roli Lilka. I wszystko tak jakby pod jej dyktando. Trzeba więc odpuścić “ekstremy” i poskromić wszelkie niezdrowe ambicje. Pomyślałem jednak, że można by tak od razu na trochę głębszą wodę. W moim mniemaniu byłby to taki “złoty środek”. I wszyscy zadowoleni. Początkowo w myślach pojawiały się głównie Indie, czy jakiś inny Nepal. Potem po głowie chodził Meksyk. Mogło być tam przecież całkiem spoko. Ten jakże piękny sen zweryfikowała jednakże dosyć szybko rzeczywistość. Po głębszej analizie powoli docierało do mnie, że na takie “luksusy” jeszcze nas po prostu nie stać. Z niemałym wewnętrznym oporem padło więc na Hiszpanie. Bo lata się tam już za kilka złotych. Czytaj dalej to początek wschód słońc

kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia

Święta to czas, który męczy. Do niektórych rzeczy trzeba się zmuszać. Wbrew sobie być uporządkowanym. Posprzątać chatę  Zaświecić choinkę  Chwile wcześniej dziki szał zakupów… No cóż, gdy tylko skończyło się beztroskie dzieciństwo, skończył się też prawdziwie świąteczny, nieskrępowany i radosny klimat. Zabrakło sanek, kuligu, wojny na śnieżki… Zamiast relaksu jakaś taka bieganina. A kumpel wraz z dziewczyną mając wszystko gdzieś zawinął się w tym czasie na Madere. Też można. Coś czuje, że moja przyszłość wyrysuje podobne “ucieczki”. Tymczasem, by odetchnąć i wyrwać z marzeń choćby spacer, bez większego namysłu powrzucałem do wora trochę jaskiniowych gratów. Czytaj dalej kolejny rok zakończyć pora – jaskinia Miętusia Wyżnia