Pomimo zimy Stavanger pod śniegiem to niezbyt częsty widok. Morze które otacza miasto skutecznie ociepla tutejszy klimat. By do woli cieszyć się puchem trzeba więc pofatygować się kawałek w głąb interioru. Tym razem jednak nie jest to konieczne. Nagle bowiem pojawiło się kilkanaście centymetrów świeżości. Taki oddech od deszczu… Od kiedy pamiętam początek zimowego sezonu i widok bieli za oknem działał na mnie mobilizująco. Nie było opcji, aby spędzać ten czas w domowym zaciszu. I tym razem chociaż okoliczności zachęcały raczej do ciepłego łóżka, bo kac po firmowej imprezie nie był bynajmniej przyjemny, to jednak nie byłbym sobą. W ten sposób łatwiej zrzucić maskę w którą ubrałem się zeszłej nocy, bo wypadało przecież trochę popozować. Ostatnio wyjątkowo mam dosyć „całowania na dzień dobry” i bycia miłym dla wszystkich. Tym bardziej, iż niektórzy jakoś specjalnie na to nie zasługują… Wskoczyłem więc na rower. Jeszcze przecież nie zgnuśniałem. A poza tym fajnie czasem przypomnieć sobie jak to kiedyś bez względu na aurę, czy porę dnia własnie w taki sposób wstrzykiwałem sobie dawkę stuprocentowo naturalnych endorfin. Minęło sporo czasu. Mimo sprzeciwu rozsądku, nadal nie myślę odpuścić. Tutaj przynajmniej mój widok, gdy pędzę z góry na złamanie karku nie wymaga tłumaczenia z pobudek dla których to robię.

IMG_4107

jazdakuwolnosci

About jazdakuwolnosci

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.